List do ks. profesora dr hab. Stanisława Wilka, Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II


Wrocław 30.06.2009

Jego Magnificencja
Ks. profesor dr hab. Stanisław Wilk, Rektor Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II


Z niedowierzaniem i oburzeniem dowiaduję się, że moja dawna Alma mater nada godność honorowego doktoratu mecenasowi i propagatorowi ukraińskich zbrodniarzy z formacji OUN-UPA oraz nazistów z SS Galizien. Wiktor Juszczenko, o nim mowa, nie tylko wielokrotnie publicznie wygłaszał peany na ich część, ale „obchodząc” ukraiński Parlament - na Ukrainie UPA jest dla wielu Ukraińców synonimem zbrodni - nadał drogą dekretu uprawnienia kombatanckie wymienionym zbrodniarzom. Każdy dziś wie lub bez trudu może się dowiedzieć, gdyż istnieje ogromna dokumentacja tych zbrodni w oddziałach IPN i licznych organizacjach pozarządowych, że członkowie OUN-UPA i SS Galizien mają na rękach krew około dwustu tysięcy Polaków, w tym w ogromnej większości niewinnych kobiet i dzieci, ale również wielu tysięcy Żydów, Ormian, Czechów, Węgrów i około trzydziestu tysięcy sprawiedliwych Ukraińców, którzy oddali życie, bo nie chcieli ulec zbrodniczej ideologii Stefana Bandery, Romana Szuhewycza oraz Dymytro Doncowa.

Do dziś Wiktor Juszczenko, jako prezydent Ukrainy, nie tylko nie wyraził żadnych przeprosin w stosunku do żyjących jeszcze nielicznych ofiar i świadków zbrodni dokonywanych przez OUN-UPA czy SS Galizien na polskiej ludności, żyjącej od ponad siedmiu wieków na południowych Kresach II RP, ale doprowadza to tego, że m.in. we Lwowie, Stanisławowie, Kołomyi i Obertynie, z którego pochodzi moja rodzina ze strony matki, stawia się pomniki ww. wymienionym zbrodniarzom, zaś ulicom, z których polską, żydowską i ormiańską ludność wymordowano lub przegnano, nadaje się ich imiona. Na jedynej zaś polskiej szkole we Lwowie ludzie Juszczenki z Rady Miasta nakazali postawienie tablicy pamiątkowej ku czci… Romana Szuchewycza, który m.in. bezpośrednio stał za organizacją rzezi na Wołyniu w 1943 roku. Nie tak dawno ci sami radni wydali dobroczynnej żydowskiej fundacji "Miłosierdzie" zakaz nauczania w szkołach o Holokauście (http://lenta.ru/news/2009/05/20/ban/ oraz http://jn.com.ua/disasters/lvov_1905.html). Pytam: czyż można bardziej upokorzyć Polskę i Polaków, aniżeli to czyni Juszczenko i jego ludzie? Czym można bardziej upokorzyć ofiary ludobójstwa, niż czynią to władze KUL, nadając Juszczence godność honorowego doktora?

Zawsze, przy każdej okazji, okazywałem dumę, że jestem absolwentem Wydziału Filozofii KUL, jednak działania obecnych władz KUL coraz bardziej budzą moje zaniepokojenie i zwykłe poczucie wstydu. Ten uniwersytet mnie uformował i dał mi wykształcenie, którym mogę się dzielić z moimi studentami. W czasie studiów w KUL spotkałem m.in. mojego wielkiego mentora śp. ojca profesora Mieczysława Alberta Krąpca, wybitnego filozofa i wieloletniego rektora KUL, którego bliskich i wszystkich polskich sąsiadów z rodzinnej wsi Berezowica Mała bestialsko wymordowali ci sami zbrodniarze, którym W. Juszczenko, od jutra doctor h.c. KUL, organizuje pochody, stawia na całej Ukrainie pomniki i nadaje przywileje kombatanckie. W tekście pt. Cień nieosądzonych zbrodni o. prof. M.A. Krąpiec pisał m.in.: „W mojej rodzinnej wsi i w setkach jej podobnych, działy się rzeczy nie do wyobrażenia. Głowy niemowląt i dzieci rozbijano o ściany, dzieci wieszano na jelitach matek, księży piłowano w beczkach i korytach, przybijano gwoździami do drzwi kościołów... NIEOSĄDZONE ZBRODNIE RODZĄ NOWE. Ten straszny terror, który dotknął niewinną ludność polską na dawnych Kresach Rzeczypospolitej nie został nigdy potępiony, a zatem w pewnym sensie uzyskał cichą akceptację. Zbrodniarze do dziś nie przyznają się do winy, a świat ich nie potępia. […]Terroryzm, zarówno ten z przeszłości jak i obecny, musi spotkać się z powszechnym potępieniem. Gdziekolwiek by się nie wydarzył i kogokolwiek by nie dotknął. Musi być zwalczany zarówno wtedy, gdy atakuje światowe mocarstwa, jak i unicestwia biedne afrykańskie plemiona. Trzeba odkrywać jego czarne karty z przeszłości i wskazywać na nowe zagrożenia.” (w: Władysław Kubów, Terroryzm na Podolu, Warszawa 2003 s. 4-5).

Pytam, czy Magnificencja spojrzałby w oczy Autorowi tych słów, swemu wielkiemu poprzednikowi na urzędzie rektora KUL, w obliczu pohańbionego czasu żałoby, kiedy to przed rokiem, w dniu Jego śmierci i przez całe następne pięć dni na KULu trwały juwenalia m.in. maraton kabaretowy, konkurs tańca „wyraź się w tańcu”, festiwal najweselszych komedii, etc. a w dniu Jego pogrzebu na dziedzińcu tej uczelni zorganizowano koncert roc-kowy (sic!) (zob. B. Paź: O kulturze śmierci dziś. Post scriptum do biogramu Ojca Profesora Krąpca, Studia philosophica wratislawiensia vol. III, fasc. 3 2008 s.175-179)? Co Magnifi-cencja odpowie temu mieszkańcowi Berezowicy Małej, cudem ocalałemu z rzezi urządzonej przez UPA-owskich zbrodniarzy, gdy ten kiedyś TAM zapyta, dlaczego uczelnia, której przez kilkanaście lat był rektorem i której oddał ponad 50 lat swego życia, nadała honorowy dokto-rat patronowi i piewcy morderców najbliższych członków jego rodziny i ich sąsiadów?

Wiem z bezpośrednich relacji moich bliskich o rzeziach, jakie „podopieczni” W. Juszczenki zgotowali w czasie II Wojny Światowej Polakom, Ormianom i Żydom zamieszkującym południowe Kresy. Ponad połowa mojej rodziny ze strony matki (ojca i jego rodzinę uratowała wywózka w głąb ZSSR) zostało bestialsko zgładzona przez rezunów z UPA. Również moja teściowa Stanisława Wiśniewska, rodowita Wołynianka, jako dziecko w koszuli nocnej ok. drugiej w nocy musiała z rodzicami uciekać do lasu, aby nie tyle ustrzec się śmierci, ale straszliwej kaźni, którą z lubością „bohaterowie” Juszczenki gotowali Polakom i w obliczu której śmierć była tylko wybawieniem. Zanim uszła z życiem, przeżywała horror umyślnie podpalanych łanów zbóż i stert, w których z resztą rodziny ukrywała się przed pupilami Juszczenki. Do dziś każdy pożar kojarzy się jej z tamtymi czasami.

Hasłem, jakie od pewnego czasu jest naczelnym mottem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jest cytat ze słów jego wielkiego Patrona Jana Pawła II: „Uniwersytecie, służ Prawdzie!”. Zaś w hallu głównym KUL odwiedzający tę uczelnie może zobaczyć napis „Deo et Patriae”. Pragnę więc zapytać: kiedy ofiary zbrodni na Kresach II Rzeczypospolitej doczekają się PRAWDY od władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wyrażonej W ZGODNYM Z NIĄ DZIAŁANIU?! Pytam, czy nagradzanie najwyższą uniwersytecką godnością osoby, która nie tylko w słowie, ale i w czynach wspiera zbrodniarzy z SS Galizien i UPA, służy Bogu (Deo) i naszej Ojczyźnie (Patriae), jak głosi hasło na godle KUL? Jakie prawo mają władze KUL do tego, aby swoimi działaniami, gratyfikującymi dzisiejszych zdeklarowanych spadkobierców UPA i SS Galizien, poniżać pamięć ofiar ludobójstwa na południowych Kresach II RP i ich bliskich? Czy władze tej katolickiej (?) uczelni pod przewodnictwem Kanclerza abp. Józefa Życińskiego, które przed rokiem w budzący powszechne zgorszenie sposób złamały fundamentalną chrześcijańską i ogólnoludzką zasadę decorum, dotyczącą czasu żałoby w związku ze śmiercią o. Profesora Krąpca, mają jeszcze jakiekolwiek prawo do tego, aby reprezentować tę uczelnię oraz zwracać się do polskiego Społeczeństwa o pomoc finansową dla niej? Czy mają prawo do tego, aby z pieniędzy często bardzo ubogiego polskiego podatnika urządzać imprezy honorujące takie osoby jak Wiktor Juszczenko? W imieniu swoim i wielotysięcznej rzeszy tych, których działania władz KUL budzą najwyższe zaniepokojenie, proszę o udzielenie odpowiedzi na wyżej wymienione pytania.

Z wyrazami poważania

dr hab. Bogusław Paź

Wydział Nauk Społecznych
Uniwersytetu Wrocławskiego