Burzenie cerkwi w 1938 roku


Poniżej zacytowane są fragmenty Uchwały Krajowego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) podjętej 22.VI.1990 r. Dr Wiktor.Poliszczuk w książce "Gorzka prawda - zbrodniczość OUN-UPA" (Toronto 1995 - str. 372-379) podaje: "Uchwała zawiera 60 stron maszynopisu. Obejmuje różne sprawy współczesne, w tym stosunek OUN jako awangardy narodu ukraińskiego - do Polski i Polaków. Nakazuje szerzenie kultu Stepana Bandery i Romana Szuchewycza - "Czuprynki" oraz metropolity Andrzeja Szeptyckiego przez upamiętnianie w miastach i wsiach pomnikami, jak i nadawaniem ich imienia szkołom, ulicom i placom. W razie oporu lub sprzeciwu obecnej władzy stosować przymus fizyczny, "pozbywając się dużej ilości Moskali, którzy zaśmiecają naszą ziemię". W razie ociągania się stosować nawet "metodę”, wypróbowaną przez UPA na Polakach. OUN wykorzystuje jako awangarda narodu wszystkie partie polityczne oraz komitety cerkiewne Ukraińskiej Katolickiej Cerkwi, której księża sprzyjają OUN”.

„Wymuszać na Polakach przyznawanie się do antyukraińskich akcji, potępienia przez nich samych pacyfikacji i rewindykacji przed wojną i haniebnej operacji „Wisła” po wojnie. Wszystkie te akcje przyniosły wiele cierpień i krwi narodowi ukraińskiemu. Podkreślać to w komunikatach, które koniecznie muszą być publikowane w językach obcych, zwłaszcza w angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i rosyjskim.

Zmierzać do tego, aby miarodajne czynniki polskie na emigracji zrzekły się wszelkich zamiarów i myśli rewindykacji względem Ukrainy a sprawę Ukrainy Zacurzońskiej (Zasanie, Chełmszczyzna, Podlasie i Łemkowszczyzna) pozostawić otwartą, sugerując, że zostanie ona załatwiona z korzyścią dla obu stron przez narodowe rządy w pełni suwerennych państw samostijnej Ukrainy i postkomunistycznej Polski. /.../ W tym celu należy przenikać do polskich organizacji tam, gdzie jest to możliwe i lansować nasz punkt widzenia cierpliwie ale uparcie, zyskiwać zwolenników wśród Polaków, a tam, gdzie to najbardziej celowe, nie żałować środków z Funduszu Wyzwolenia Ukrainy. Kupować audycje w polskim radiu oraz miejsca w polskich gazetach. Wchodzić do polskich zespołów redakcyjnych. Dyskusje prowadzić w duchu heroizmu UPA i nie kwestionowanej ukraińskości Ukrainy Zacurzońskiej ze stolicą w książęcym grodzie Przemyślu.

/.../ Najpilniejsze zadanie na najbliższą przyszłość: doprowadzić do tego, żeby władze polskie jednostronnie przyznały (złożyły deklarację), że względem samodzielnej Ukrainy nie wysuwają i nie będą wysuwać w przyszłości żadnych roszczeń terytorialnych, a tym wyrzekają się wszelkich pretensji do ziem utraconych na wschodzie w wyniku sowieckiej inwazji dokonanej na okupowane przez Polskę terytoria ukraińskie 17 września 1939 r. Takie oświadczenie, jeżeli będzie, należy silnie rozpropagować w różnych językach obcych. To bardzo ważne dla naszych posunięć przyszłościowych. My ze swej strony przyznamy słuszność takiemu stanowisku oświadczając, że kwestia granic, które wytyczył bez naszego udziału (tj. Polski i Ukrainy) krzywdzący układ jałtański (nie mówić o czyją krzywdę chodzi) powinna być załatwiona w przyszłości przez rządy suwerennych państw Ukrainy i Polski. Gdy zaś do tego już dojdzie, to my odczytamy owo jednostronne oświadczenie: tak, wy nie macie roszczeń terytorialnych i mieć nie możecie, ale my je mamy. Polacy bowiem zdają sobie sprawę, iż dotąd okupują część historycznych i etnograficznych ziem ukraińskich a nie odwrotnie. Zatem będzie rzeczą sprawiedliwą dla ukraińsko-polskiego pojednania zwrócenie Ukraińcom ziem, które są przez nas nazywane Ukrainą Zacurzońską. Wtedy, gdy się te dwa fakty zestawi, to świat nam a nie Polsce przyzna rację.

Ważne jest także w obecnej chwili postawienie na porządku dziennym tzw. akcji „Wisła”. Dążyć, aby stanęła ona na forum polskiego parlamentu i żeby sami Polacy ją potępili jako ludobójczą. Inicjatorem sprawy nie może być Mokry, lecz ktoś z Polaków. Przeznaczyć na to 15-20 tys. USD. Gdy to już się stanie, to wieść o tym z odpowiednim naszym komentarzem w językach obcych powinna obejść cały świat. Zainicjować wiece potępiające polskie zbrodnie popełnione na narodzie ukraińskim przez różne organizacje. Nasz komentarz do tego powinien nawiązywać do ucisku polskiego przed wojną na obszarze polskiej okupacji ziem ukraińskich (Zamojszczyzna, pacyfikacje, likwidacja szkolnictwa i kultury, ucisk narodowy), sławne działania UPA w walce z Niemcami i komuną w Bolszewii i w Polsce. Podnieść, że sami Polacy oddają hołd bohaterskiej UPA, prekursorki Solidarności, potępiają komunistyczną akcję „Wisła”, znęcania się nad ukraińską ludnością. Wykazywać ukraińskość Zacurzonii zgodnie z granicą nakreśloną przez OUN-UPA.

W tym duchu prowadzić propagandę na rzecz historyczności i etnograficzności ziem ukraińskich okupowanych obecnie przez Polskę, a o które z taką determinacją z komunistyczną władzą polską walczyła UPA - razem z patriotycznymi siłami polskimi WIN.

/.../ Głosić prawdę bardziej znanych wydarzeń dziejowych (Grunwald, Wiedeń, Warszawa 1920, Monte Cassino) podkreślając, że odniesione tam zwycięstwa były głównie dziełem Ukraińców, a nie Polaków. Polacy odegrali w nich rolę drugorzędną. Stanowczo rozprawiać się z antyukraińskimi poglądami na historię działalności UPA - E. Prusa, W. Hraniewskiegp, J. Sobiesiaka, H. Cybulskiego, ks. Kuczyńskiego, J. Jastrzębowskiego, W. Romanowskiego, J. Popiela, M. Fijałki, ks. Szetelnickiego, J. Gietrycha, Z. Alberta, A. Oliwy, W. Kalabińskiego, J. Węgierskiego, S. Myślińskiego, M. Juchniewicza, W. Szoty, J. Turowskiego, Siemaszki i J. Sereta. Najlepiej to robić piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne (obiecać wysokie honoraria i stypendia zagraniczne). Wskazane jest opanowanie niektórych polskich pism, w tym "Semper Fidelis", "Tak i nie" i in. Wejść do władz Archiwum Wschodniego, infiltrować Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZHwP), przeszkadzać w zbieraniu obciążających Ukraińców materiałów z wydarzeń drugiej wojny światowej, nie dopuszczać do publikowania materiałów obciążających ukraiński nacjonalizm rewolucyjny OUN. Zestawić ściśle poufne listy osób (nazwiska i adresy) nieprzychylnych ruchowi rewolucyjnemu. Zestawić także listę Polaków, którzy są przychylni rewolucyjnej OUN. Listy, jako dokumenty ważnej wagi państwowej dostarczyć Prowidowi Krajowemu. Dążyć wszelkimi środkami i sposobami do odbudowania ukraińskiego charakteru Zacurzonii podkreślając, że samostijna Ukraina nigdy z tych ziem nie zrezygnuje i w odpowiednim momencie o nie się upomni. Jeśli Polacy będą się upierać, to Ukraina względem nich bez najmniejszego wahania użyje siły zbrojnej. /.../

Wobec zupełnego rozprężenia sieci polskiego kontrwywiadu, z którego solidarnościowy rząd wypędził wszystkich fachowców pochodzących z nomenklatury, odbudować tajną sieć OUN i zacząć kontrolować wszystkie dziedziny życia Rzeczypospolitej."

Tekst Uchwały po przetłumaczeniu Agencja Konsularna RP we Lwowie, pismem z dnia 20 marca 1991 r. przesłała do Komisji Sejmowej d/s Polski w Warszawie, do Ministerstwa Spraw Zagranicznych dep. Prasy i Informacji w Warszawie, do Instytutu Historii PAN w Warszawie i kilku innych miejsc. Poza tym materiał został wydrukowany dnia 12-14 kwietnia 1991 r. w gazecie "Polska Zbrojna", organie Ministerstwa Obrony Narodowej.

Oczywiście nacjonalistyczne środowiska ukraińskie twierdzą, że jest to fałszywka. Tyle, że postawione w Uchwale OUN zadania realizowane są z fanatyczną zaciekłością właśnie przez te środowiska zarówno na Ukrainie jak i w Polsce.

W te działania wpisuje się także szeroko zakrojona akcja związana z burzeniem cerkwi prawosławnych na Lubelszczyźnie i Podlasiu w 1938 roku.

Symptomatyczne, że nacjonaliści ukraińscy w tym przypadku pomijają milczeniem cały kontekst wydarzeń, a więc fakt, że administracja carska zabrała te świątynie (w tym przemocą z ofiarami śmiertelnymi) Kościołowi greckokatolickiemu i dała Kościołowi prawosławnemu w celu rusyfikacji ludności. Były to działania skierowane przeciwko Rusinom, jak i przeciwko Polakom. Dla nacjonalistów ukraińskich każdy pretekst jest dobry, jeśli można wykorzystać go przeciwko Polsce i Polakom. Nie potrafią zauważyć, że w ten sposób stają się obrońcami polityki carskiej mającej na celu rusyfikację tych terenów.

Norman Davies pisał („Boże igrzysko”, s. 234): "Kampania rozpoczęła się w 1773 r., gdy Katarzyna II proklamowała dekret o wolności religijnej. W ciągu następnych dziesięcioleci dawne polskie prowincje, Wołyń, Podole i Ukrainę odwiedzała prawosławna 'misja' niosąc za sobą ogień i miecz. W stawiających opór wsiach kwaterowano oddziały Kozaków, którym dawano pełną swobodę urządzania grabieży, hulanek i rzezi, dopóki nie wymogli na chłopach posłuszeństwa. Unickim duchownych stawiano do wyboru między uległością i gwałtem. Rodzicom grożono uprowadzeniem lub okaleczeniem dzieci. Tych, którzy stawiali opór, torturowano i zabijano. Apostatom udzielano hojnych nagród. Posuwając się szlakiem znaczonym krwią i upokorzeniem, szlakiem masowych zabójstw i nigdzie nie odnotowanego męczeństwa. 'Misjonarze' carycy przeprowadzili konfiskatę większości kościołów unickich oraz dokonali nominalnego nawrócenia mniej więcej czterech piątych ogółu ludności unickiej".

"W 1876 r. car kazał wybudować kilkadziesiąt drewnianych kaplic cerkiewnych od Włodawy po Hrubieszów w celu uprawosławienia katolików i unitów. Jeden pop obsługiwał 5 - 10 kaplic, a właściwie kapliczek cerkiewnych. Po nich pozostały jedynie zgliszcza na skutek I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Nie było tam zresztą zbyt wielu prawosławnych. /.../ Po raz pierwszy sprawa ta stanęła w 1990 r. podczas sympozjum zorganizowanego przez Unię Demokratyczną nt. tzw. przyjaźni polsko-ukraińskiej. Podczas tego spotkania podnieśliśmy zarzut ludobójstwa na ludności polskiej Kresów Wschodnich dokonanego przez OUN-UPA. Wtedy nacjonaliści ukraińscy wymyślili sprawę tych cerkwi, jak również zabijania Ukraińców na Chełmszczyźnie przez Polaków. W rzeczywistości AK i inne struktury podziemia wykonały wyroki na niemieckich agentach, wśród których było wielu Ukraińców. Wyroki te wydawano jednak nie z tytułu przynależności narodowej, lecz z powodu kolaboracji z okupantem niemieckim” (Zygmunt Mogiła-Lisowski; w: "Myśl Polska" z 12 października 2003).

Prof. Andrzej Chojnowski w "Rzeczpospolitej" ("Niewspółmierny rachunek win", 23 lipca 2008) stwierdza; "Cerkiew była beneficjentem rozbiorów Rzeczypospolitej. W XIX wieku kosztem Kościoła rzymskokatolickiego przejęła olbrzymie majątki na najbardziej rusyfikowanych terenach Polski. Kościół uważał się więc za pokrzywdzonego i w dwudziestoleciu międzywojennym dążył do rewindykacji tego mienia - zarówno ruchomego, jak i nieruchomości”.

Zaplanowana w ramach działań polonizacyjno - rewindykacyjnych akcja rozbierania cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu trwała około dwa miesiące i została zakończona 16 lipca 1938 r. W czasie jej trwania zniszczono, według danych Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego, 91 cerkwi, 10 kaplic, 26 domów modlitwy, czyli łącznie 127 świątyń. Ponadto 3 cerkwie przekazano Kościołowi katolickiemu (jedna cerkiew miała być przekazana później), a 4 świątynie pozostawiono w charakterze kostnic.

Podstawowym celem działań administracji polskiej była repolonizacja tych terenów rusyfikowanych przez ponad sto lat zaborów przez administrację carską posługującą się popami prawosławnymi oraz przeciwdziałanie antypolskiej agitacji prowadzonej w tych cerkwiach, tym razem przez popów związanych z nacjonalistami ukraińskimi, w sytuacji zagrożenia Polski konfliktem zbrojnym z III Rzeszą i ZSRR. Na tę decyzje wpływ miały zarówno częste ataki terrorystyczne bojówek OUN jak i dobre rozeznanie przez polski wywiad zakresu współpracy OUN z Abwehrą. Tyle, że polskie przeciwdziałanie było spóźnione o kilka lat.

W 2008 roku prawosławna mniejszość ukraińska w Polsce zorganizowała szeroką akcję propagandową z okazji 70 rocznicy tych wydarzeń.

12 listopada 2007 r. Sobór Biskupów Kościoła prawosławnego w Polsce postanowił upamiętnić 70. rocznicę burzenia świątyń prawosławnych w 1938 r. Głównym animatorem obchodów został dr Grzegorz Kuprianowicz z UMCS w Lublinie. 30 marca 2008 roku w Lublinie odprawiona zastała panachyda (nabożeństwo żałobne) „za prawosławne ofiary prześladowań 1938 r.”, a dr Kuprianowicz miał wykład: „Akcja polonizacyjno - rewindykacyjna (1939 – 1939) i burzenie świątyń prawosławnych (1938) na Chełmszczyźnie i Podlasiu Południowym”. 17 maja tego roku miał on wykład i prowadził spotkanie na ten temat na XXIV Ogólnopolskiej Paschalnej Pielgrzymce Młodzieży Prawosławnej na Świętą Górę Grabarkę.

Od maja do października 2008 roku z wykładem tym dr Kuprianowicz objechał kilkanaście miejscowości w Polsce. 15 lipca w Turkowicach otwarta została wystawa „1938. Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu”, która prezentowana była w kilkudziesięciu miejscowościach w Polsce (w tym w wersji ukraińskiej) oraz uruchomiony został serwis internetowy www.cerkiew1938.pl, poświęcony akcji burzenia cerkwi prawosławnych w 1938 r.

W czerwcu 2008 roku z inicjatywy prawosławnego posła pochodzenia białoruskiego Eugeniusza Czykwina (klub SLD, były działacz PRON i TPP-R, TW Izydor”, „Wilhelm”) zgłoszony został poselski projekt uchwały w 70 rocznicę burzenia świątyń. Tym razem bez efektu. W okresie lipiec – październik 2008 roku różnego rodzaju uroczystości religijne połączone z prezentacją wystawy, poświęceniem pamiątkowych tablic itp. odbyły się w kilkudziesięciu miejscowościach, w tym także w Lublinie (18 lipca).

18-19 sierpnia 2008 r., podczas uroczystości na Świętej Górze Grabarce metropolita warszawski i całej Polski Sawa (TW „Jurek”) mówił o 70. rocznicy akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r., do rocznicy odniósł się także w swym kazaniu arcybiskup lubelski i chełmski Abel (TW „Krzysztof”). Historycy twierdzą, że poza polską Służbą Bezpieczeństwa, hierarchowie Kościoła prawosławnego intensywnie nawiedzani byli także przez sowieckie służby KGB.

5 października 2008 r. - w trakcie niedzielnych Liturgii w cerkwiach Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej odczytany został List pasterski abp Abla „z okazji 70. rocznicy tragicznej akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r.”. Przeprowadzono również kolektę na budowę monumentu upamiętniającego te wydarzenia.

Abp Abel pisał: Naszym obowiązkiem jest pamięć o tych tragicznych wydarzeniach, które tak znacząco wpłynęły na losy Świętego Prawosławia oraz prawosławnych wiernych na Ziemi Chełmsko-Podlaskiej. Podczas tzw. akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej w latach 1938-1939 Kościół prawosławny na Chełmszczyźnie i Podlasiu zaznał niebywałych prześladowań. Naszych wiernych zmuszano do porzucania wiary prawosławnej, poddawano prześladowaniom i dyskryminacji, zmuszano do wyrzeczenia się tradycji, języka i kultury przodków. Najbardziej dramatycznym okresem były miesiące maj, czerwiec i lipiec 1938 r., gdy zburzono na naszej ziemi pod 120 domów Bożych. /.../ W 1938 r. ludzka ręka podniesiona została na świętość. Pamiętajmy, że wtedy niszczono nie tylko budynki, dobra materialne, ale świątynie, miejsca, gdzie sprawowana była Bezkrwawa Ofiara - świątynie Pańskie. Jak pisał św. apostoł Paweł: "Jeżeli ktoś niszczy świątynię Boga, tego i Bóg zniweczy, ponieważ jest ona święta" (l Kor 3, 17). /.../ Niech pamięć o tej wielkiej tragedii naszej Cerkwi, która miała miejsce w 1938 r., stanie się dla nas impulsem do wzmożonego świadectwa Świętego Prawosławia. Niech uświadomi nam konieczność zachowania wiary, swego ojczystego języka, kultury, tradycji - tego wszystkiego, czego chciano pozbawić naszych przodków w latach 1938-1939.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Kościół katolicki w Polsce nigdy nie zorganizował obchodów z okazji jakiejkolwiek rocznicy nie tylko zburzenia kościołów katolickich przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1943 – 1945, ale także „zapomniał” o tym, że wówczas w kościołach, podczas nabożeństw w sposób okrutny mordowani byli księża katoliccy razem z wiernymi.

12 października 2008 r. - ukazała się książka „1938. Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu” (Chełm 2008) w języku polskim i ukraińskim, a jej redaktorem był dr Grzegorz Kuprianowicz.. Już 19 listopada ukazało się wydanie II.
Na czarnej okładce wzrok przyciąga szara data "1938" pod miniaturą cerkiewnej ikony. Na dole białymi literami napisano "Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu". Cała publikacja jest utrzymana w podobnej kolorystyce.
- Autorem koncepcji szaty graficznej jest Sławomir Wyspiański. Uznaliśmy, że o tych strasznych wydarzeniach nie wypada pisać w innym kolorze - mówi dr Grzegorz Kuprianowicz, Książki nie można kupić. Ci, którzy chcą ją przeczytać mogą się zwrócić o otrzymanie egzemplarza do prawosławnej diecezji lubelsko-chełmskiej i do Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie
(Marcin Bielesz, w: Gazeta Wyborcza Lublin, 14. 10. 2008)
W książce znalazły się artykuły autorów polskich i ukraińskich, słowo wstępne napisał prawosławny abp Abel i przedmowa Metropolity Sawy, są także wstęp prezydenta Lecha Kaczyńskiego, list premiera Donalda Tuska oraz ówczesnego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego. Wśród autorów polskich są m.in.: Mirosława Papierzyńska-Turek, Jerzy Tomaszewski, Paweł Borecki, Mirosław Szumiło, ks. Krzysztof Grzesiak, Roman Wysocki, Włodzimierz Mich, Łukasz Jasina, Andrzej Wawryniuk, Stefan Dmitruk, ks. ]an Łukaszuk, Jarosław Nieścioruk, ks. Sławomir Kochan,

Arcybiskup Abel pisze: „W wyniku polityki władz państwowych u schyłku okresu międzywojennego na naszej Ziemi Chełmsko - Podłaskiej doszło do olbrzymiej tragedii. Spustoszony został dorobek pokoleń autochtonów tej Ziemi.

Dr Kuprianowicz: „Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 roku była jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Prawosławia i etnosu ukraińskiego na Ziemi Chełmsko-Podlaskiej. Niewątpliwie te dwa wiosenno-letnie miesiące 1938 roku były również najtrudniejszym momentem w dziejach Kościoła prawosławnego w II Rzeczypospolitej. Znaczenie tych wydarzeń jest tym większe, iż nie były one wynikiem żywiołowych działań wyizolowanych środowisk politycznych, lecz elementem konsekwentnej polityki państwa, zaplanowanej na wiele lat. Odbywała się bowiem akcja burzenia cerkwi w ramach szerszego programu, tzw. akcji rewindykacyjno-polonizacyjnej, przygotowywanej i prowadzonej na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w latach 1938-1939”.

12 października 2008 r. w Chełmie poświęcono monument w 70. rocznicę akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu oraz w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej odbył się koncert-requiem w 70. rocznicę akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r. „Uroczystości odbyły się dzięki wsparciu finansowemu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, a także Urzędu Miasta Chełm”. Tutaj też miały miejsce centralne obchody 70. rocznicy, w ramach których 13 października 2008 r. odbyło się międzynarodowe sympozjum naukowe "Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r. - uwarunkowania, przebieg, konsekwencje" Następnego dnia zorganizowano wyjazd śladami zburzonych cerkwi: Turkowice – Sahryń – Łasków – Kryłów – Gołębie – Dołhobyczów – Pieniany. W Pienianach koło Tomaszowa Lubelskiego poświęcony został przez abp Abla krzyż na miejscu zburzonej 27 czerwca 1938 r. cerkwi, wzniesiony staraniem dawnych mieszkańców Pienian, skupionych w Towarzystwie "Chołmszczyna" w Horodku (Ukraina).
W październiku 2008 r. – w Białymstoku powstał reportaż telewizyjny poświęcony akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r. oraz obchodom 70. rocznicy tych wydarzeń pt. Akcja burzenia cerkwi 1938. Reżyserem reportażu jest Katarzyna Popławska (Telewizja Białystok). Reportaż powstał w Telewizji Polskiej. . Abp Abel to „w cywilu” Andrzej Popławski.

16 listopada 2008 r. – został poświęcony przez abp Abla kamień węgielny pod budowę cerkwi prawosławnej pw. św. Jerzego w Biłgoraju, „która będzie pomnikiem wzniesionym ku pamięci akcji burzenia cerkwi prawosławnych”, oraz odbył się koncert muzyki cerkiewnej. Ekspozycja wystawy pt. "1938. Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu" znalazła lokum w Biłgorajskim Centrum Kultury.
17 grudnia 2008 r. na Wydziale Politologii UMCS otwarta została wystawa oraz odbyła się dyskusja panelowa pt. "70. rocznica akcji burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w 1938 r. - spojrzenie na przeszłość i współczesność". Uczestniczyli w niej: Zbigniew Hołda - moderator, Jerzy Tomaszewski, Tadeusz Radzik, Grzegorz Janusz, Paweł Smoleński i Grzegorz Kuprianowicz.

W „Przeglądzie Prawosławnym” z 26 października 2010 Dorota Wysocka prezentując sylwetkę dr Kuprianowicza pisze m.in.:
„Z zawodu jest historykiem, adiunktem w Zakładzie Historii Najnowszej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Rozprawę doktorską, obronioną w 1998 roku, poświęcił Ukraińcom na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w okresie międzywojennym.
– Uważam się za Ukraińca – wyjaśnił – ale ukraińska świadomość narodowa nie została mi nadana. Sam musiałem ją w sobie odnaleźć, określić, kim jestem. Choć rodzina nie miała ukraińskiej świadomości narodowej, w końcu sam sobie odpowiedziałem: Tak, jestem Ukraińcem.
Z połączenia prawosławia z ukraińską świadomością narodową wynikła aktywność Grzegorza Kuprianowicza w nowej lubelskiej parafii, św. Piotra Mohyły, której świątynią parafialną jest cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego,. Służy się w niej w języku cerkiewnosłowiańskim z wymową ukraińską, po ukraińsku czyta Ewangelie i Apostoła oraz głosi kazania.
– Liturgie „z wymową ukraińską” odprawiane były w Lublinie od 1993 roku, a teraz mamy parafię, gdzie jest pełny cykl życia liturgicznego w starym stylu i w tradycji ukraińskiej.
W parafii św. Piotra Mohyły Grzegorz Kuprianowicz pełni obowiązki starosty cerkiewnego.
Kolejnym polem jego aktywności jest Towarzystwo Ukraińskie, organizacja społeczno-kulturalna, działająca od 1999 roku. Prezesem Towarzystwa jest Grzegorz Kuprianowicz”.

Meldunek wojskowy „Lublin, dnia 11 lipca 1938 r.” adresowany do Szefa Oddziału II. Sztabu Głównego w Warszawie:
/.../ ...”melduję, iż uzyskałem informację, że na terenie tzw. Chełmszczyzny zarządy gminne na skutek dyrektyw otrzymanych ze starostwa przystąpiły do rozbiórki zamkniętych nieetatowych cerkwi prawosławnych.
Dotychczas rozebrane zostały cerkwie prawosławne w następujących powiatach: tomaszowskim 23 cerkwi, hrubieszowskim 15, chełmskim 10, biłgorajskim 1.
Do rozbierania cerkwi używana jest młodzież polska przeważnie spośród członków miejscowych oddziałów straży ogniowej.
Ludność prawosławna wspomnianych wiosek nie stawia oporu przy rozbieraniu cerkwi, jest jednak oburzona na władze polskie, lecz wyraz oburzenia daje tylko w rozmowach między sobą. W niektórych miejscowościach w czasie rozbiórki cerkwi kobiety wyznania prawosławnego zbierały się obok cerkwi i płacząc przypatrywały się rozbiórkom cerkwi.
Jedynie we wsi Żarniki gm. Łaszczów pow. Tomaszów Lub. nieomal nie doszło do ekscesów, gdyż miejscowy nieetatowy duchowny Chomeńko podburzał ludność do niedopuszczenia rozbiórki cerkwi. W wyniku tej agitacji młodzież zaczęła zbroić się w widły, przygotowując się do rozpędzenia robotników zajętych przy rozbiórce. Do zajść nie doszło dzięki perswazji starszych wieśniaków i taktownemu zachowaniu się patrolu policyjnego”
(Źródło: CAW, DOK II, I.371.2.173).

Z forum internetowego:
„Jestem Polakiem, chociaż noszę ukraińskie nazwisko. W Polsce każdy Ukrainiec - Ukrainka po przedstawieniu się pyta albo na boku "to nasz?" albo wprost, czy jestem Ukraińcem. Za czystość swojej krwi zaręczyć nie mogę, obywatelstwo polskie, poczucie przynależności narodowej - polskie. /.../ Ten argument o burzonych cerkwiach jest bez sensu. To argument propagandowy. W Oszczowie - nasz teren, blisko - zarówno ksiądz katolicki jak i parafianie swoimi ciałami zasłonili cerkiew w swojej wsi. Nie pozwolili jej zburzyć. Czy ta jakże szlachetna postawa uratowała ich od banderowskiej rzezi ? Niestety nie. Sotnia Sycz - Sajenki "Jahody" usiłowała wymordować tych ludzi ! Zginęło kilkadziesiąt osób”.

Dr Kuprianowicz swoją książkę prezentował także na Ukrainie. Wychodzący we Lwowie „Kurier Galicyjski” z dnia 26 czerwca – 16 lipca 2009 r. podawał (Konstanty Czawaga: Pamiętać i wybaczyć czy pikietować polską ambasadę”):
„Na Politechnice Lwowskiej miała miejsce prezentacja książki dra Grzegorza Kuprianowicza „1938. Akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu, która w zeszłym roku została wydana w Chełmie pod honorowym patronatem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
„Rzeczpospolita, będąca ojczyzną wielu narodów i uznawana za państwo bez stosów, w czasach okrutnych walk religijnych i etnicznych dawała przykład, że może istnieć miejsce, gdzie różne wiary i kultury współżyją ze sobą zgodnie – zaznaczył we wstępie do prezentowanej książki polski prezydent. – Jednakże w historii każdego narodu są chwile dobre i złe. Patrząc z perspektywy XXI wieku i żyjąc w zgodzie z nowoczesną koncepcją praw jednostki i autonomicznych społeczności oraz państwa prawa, dostrzegamy, że w Polsce miały miejsce wydarzenia i zjawiska, z powodu których musimy wyrazić nasze ubolewanie. Jednym z istotnych faktów kształtujących nasz pogląd na dzieje Polski jest stosunek władz państwowych II Rzeczypospolitej do prawosławia”.
Prezentacja książki o tych wydarzeniach zgromadziła przede wszystkim lwowian, pochodzących z ziemi chełmskiej i podlaskiej oraz z okolic Przemyśla, Lubaczowa, Sanoka… Przyszło też wielu przedstawicieli inteligencji ukraińskiej, naukowców, nieobojętnych i zafascynowanych stanem tego, co ukraińskie na terenach za linią Curzona. Przybył także wicewojewoda lwowski Igor Derżko. /.../
Wasyl Słobodian, kierownik działu Instytutu „Ukrprojektrestawracja” i autor oryginalnej książki o cerkwiach na owych ziemiach zauważył, że w czasach poprzedzających rozbiór I Rzeczpospolitej cerkwie na tych terenach były świątyniami greckokatolickimi. Do tego możemy dodać i przypomnieć, że pierwszej masakry katolików obrządku wschodniego na Podlasiu, w Pratulinie i Drelowie dokonało wojsko rosyjskie w styczniu 1874 r. Car Aleksander II podpisał program likwidacji Kościoła unickiego, ażeby w praktyce doprowadzić do zerwania jedności ze Stolicą Apostolską i ułatwić rusyfikację. Księży i wiernych, sprzeciwiających się carskim reformom zsyłano na Sybir bądź więziono. W 1996 r. Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował zamordowanych 13 męczenników z Pratulina. Opisany plan caratu zastraszył tamtejszą ludność.
Na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu powstały cerkwie w stylu synodalnego prawosławia rosyjskiego. W ich wnętrzu brzmiał język zaborcy. Z czasem, miejscowy lud jakoś się do tego przyzwyczaił. Natomiast część Polaków patrzyła na „cebulki” cerkiewne, jak na symbole i twierdze duchowe Imperium Rosyjskiego, w głąb którego w 1915 r. ewakuowała się większość miejscowych prawosławnych i powróciła dopiero po 1918 r. Zamieszkała na tych ziemiach ludność obrządku wschodniego na długo pozostała obiektem zakusów i manipulacji politycznych. Jako przykład można tutaj wspomnieć o nocie protestu w obronie prawosławnych na Chełmszczyźnie, którą wystosował do polskiego rządu minister spraw zagranicznych bolszewickiej Rosji Cziczerin. A było to akurat w tym czasie, gdy został uwięziony przez bolszewików prawosławny rosyjski patriarcha Tichon. W czasach okupacji niemieckiej na tych terenach miała miejsce ukrainizacja, a po II wojnie oświatowej rząd komunistyczny popierał tam „białorutenizację”.
W wystąpieniach obecnych na sali działaczy nie zabrakło bolesnych słów i ubolewania nad „losem Ukraińskiej Cerkwi” na terenach Chełmszczyzny i Południowego Podlasia oraz obecnie zamieszkałych tam Ukraińców. Jeden z powojennych przesiedleńców narzekał, że Polska czyni im różne trudności w sprawie odwiedzania ukraińskich mogił i nawet wezwał do tego, by pikietować ambasadę polską, ażeby „nie dawać im żyć ani w dzień, ani w nocy”. Wezwanie to nie spotkało się jednak z poparciem zebranych.
Ażeby wyjaśnić niektóre szczegóły poruszonego tematu „Kurier” zwrócił się do dra Grzegorza Kuprianowicza. Na pytanie, w jakim języku odprawiane są nabożeństwa w cerkwiach prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu, padła odpowiedź: „Kościół Prawosławny w Polsce jest Kościołem wielonarodowościowym. Wśród wiernych są przede wszystkim Ukraińcy i Białorusini, ale są także wierni innych narodowości: Polacy, Rosjanie, Romowie, Grecy… Na Chełmszczyźnie i Podlasiu, które wchodzą obecnie w skład diecezji lubelsko-chełmskiej, większość wiernych stanowią osoby pochodzenia ukraińskiego. Nabożeństwa w większości świątyń prawosławnych w Polsce są odprawiane w języku cerkiewnosłowiańskim – tradycyjnym języku liturgicznym Kościoła Prawosławnego.” /.../ Na pytanie, dlaczego na Chełmszczyźnie i Podlasiu obecnie wznoszone są nowe cerkwie prawosławne w stylu rosyjskim, prawie jak gdzieś pod Moskwą, a nie w stylu ukraińskim, dr Kuprianowicz powiedział: „Świątynie są budowane w różnych stylach. Zależy to od wiernych, którzy są na danym terenie. Tutaj można dyskutować, gdzie jest jaki styl. To jest kwestia dyskusyjna, zależy także od architekta. Na przykład, cerkiew w Biłgoraju jest budowana w stylu bardzo współczesnym i byłoby niezwykle trudno zaszeregować ją do którejś z kategorii narodowych”.
Zdaniem znanego poety ukraińskiego Romana Łubkiwskiego, każde niszczenie świątyni jest barbarzyństwem. Mające obecnie miejsce podpalanie drewnianych cerkwi na Ziemi Lwowskiej też jest rodzajem takiego przestępstwa. W czasach niepodległej Ukrainy na tym terenie spłonęło nie mniej, niż 20 zabytkowych świątyń i nikt za to nie poniósł odpowiedzialności, jak również żadna z tych świątyń nie została odbudowana w charakterystycznym dla niej stylu. Poeta apelował do wicewojewody i społeczności, ażeby położyć kres podpaleniom ukraińskich zabytków sakralnych. Za tydzień, 14 kwietnia, w Skolem wybuchł pożar greckokatolickiej cerkwi drewnianej z XVI w. Tym razem straż pożarna z wielkim trudem uratowała świątynię przed całkowitym zniszczeniem. Zabrakło jednak 28 ikon, które spłonęły czy zniknęły wcześniej, jak to często bywa podczas podobnych pożarów”.

Artykuł w „Kurierze Galicyjskim” warto uzupełnić... warszawską „Rzeczpospolitą”: „Z ogromnym niepokojem wierni Kościoła rzymskokatolickiego we Lwowie ponownie zwracają się do J. E. abp Mieczysława Mokrzyckiego z prośbą o zaniechanie manipulacji językowych w liturgii Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie (w tym w katedrze łacińskiej we Lwowie). Od kilku tygodni w lwowskiej katedrze do nabożeństw z udziałem dzieci i młodzieży wprowadzany jest język ukraiński. /.../ Zmiany wprowadzone w katedrze łacińskiej we Lwowie są tym bardziej niepokojące, iż w taki właśnie sposób zaczynała się ukrainizacja Polaków za Zbruczem, która postępuje w sposób nieodwracalny” – napisali katolicy ze Lwowa do metropolity. Pod listem podpisało się 600 osób. Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki odmówił „Rz” skomentowania listu (Cezary Gmyz: Język polski znika z kościoła; w” „Rzeczpospolita” z 11 maja 2009). W katedrze droga krzyżowa została odprawiona po ukraińsku. „Nawet obrazki, które są rozdawane dzieciom w kościele, mają teksty modlitwy wyłącznie po ukraińsku” – skarżą się Polacy mieszkający we Lwowie. Od stycznia abp Mokrzycki nie tylko nie ustosunkował się do ich apeli, ale 2 maja z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą, w kazaniu apelował, aby wyjęli kamienie z kieszeni. Gdzie metropolita ma ukryty swój kamień?
– Przez cały okres komunizmu modlono się tutaj po polsku. Tu Polacy przechowali wiarę rzymskokatolicką we Lwowie. W mieście nie ma zapotrzebowania na msze rzymskokatolickie po ukraińsku. W kościele św. Antoniego ksiądz wprowadził mszę w tym języku, ale z niej zrezygnowano, bo przychodziło coraz mniej ludzi – argumentuje lwowianka Barbara Pacan. – W całej sprawie głównie chodzi o to, że już za chwilę z powodu działalności Kościoła katolickiego Polacy przestaną istnieć na terenie Ukrainy. Brzmi to trochę dramatycznie, ale na wielu terenach jedynym łącznikiem z ojczyzną pozostaje Kościół. Przez cały okres powojenny Polacy pozbawieni byli szkolnictwa polskiego i dostępu do polskiej kultury – mówi lwowianka Beata Kost.
W Kościele greckokatolickim w Polsce msze odprawiane są w języku ukraińskim i nikomu nawet na myśl nie przyjdzie wprowadzanie liturgii w języku polskim.


13 marca 2004 roku Związek Ukraińców w Polsce zażądał potępienia przez Polskę „antyukraińskiej akcji na Chełmszczyźnie”. Oświadczenie, podpisane przez Piotra Tymę i Myrona Kertyczaka, stwierdza: W marcu bieżącego roku przypada 60. rocznica akcji oddziałów AK i BCh przeciwko ukraińskim wsiom na terenie dawnego powiatu hrubieszowskiego i tomaszowskiego. /…/ W 60. rocznicę tragicznych wydarzeń, które w znacznej mierze dotknęły ukraińską ludność w powiatach hrubieszowskim i tomaszowskim na Lubelszczyźnie, zwracamy się z apelem o jednoznaczne potępienie działań, które doprowadziły do masowych strat wśród cywilnej ludności ukraińskiej i odrzucenie jednostronnej wizji historii.

W tym przypadku nie chodzi już o „tragedię” burzenia cerkwi. Neofaszyści ukraińscy, w imię „drugostronnej wizji historii” głoszą , że, że to nie kurenie i sotnie UPA w marcu 1944 roku szły za Bug (i to nawet aż z Karpat), aby „wyrizat Lachiw” po Lublin, ale AK – szła za Zbrucz na Kijów, co prowadziło do „masowych strat wśród cywilnej ludności ukraińskiej”?

Niedouczone „polskie elity intelektualne” w imię doraźnych korzyści ulegają tej neofaszystowskiej propagandzie, nie znają doktryny D. Doncowa ani „dekalogu ukraińskiego nacjonalisty” – a przecież to jest najważniejsza „ewangelia”, zgodnie z którą działają środowiska ukraińskich nacjonalistów. Nie widzą także pełnej zgodności tych działań z „fałszywą” Uchwałą OUN z 1990 roku.


Stanisław Żurek