Najokrutniejsza zbrodnia na Polakach w dziejach" jest pomijana milczeniem? "To dziwne"


"Masowe mordy, jakie miały miejsce na Wschodnich Kresach Rzeczypospolitej w czasie II wojny światowej, z apogeum w niedzielę 11 lipca 1943 r. , a których dopuścili się ukraińscy nacjonaliści na Polakach, ale i swoich pobratymcach także, są często pomijane milczeniem. Bo temat to niewygodny politycznie i podobno mógłby popsuć relacje polsko-ukraińskie" - pisze na swoim blogu w Onet.pl poseł PSL Józef Szczepańczyk. "Dziwne to, bo to tak, jakby przypominanie o hitlerowskich obozach zagłady psuło stosunki polsko-niemieckie" - dodaje.

Szczepańczyk pisze, że "obchody kolejnych rocznic »rzezi wołyńskiej« organizowane są więc głównie przez mieszkańców dawnych Kresów Wschodnich II RP i ich rodziny".

Informuje również, że od lat Kresowianie apelują o ustanowienie Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian i pomnik upamiętniający ofiary ukraińskich nacjonalistów.

Poseł przypomina, że w zeszłym roku PSL odpowiedziało na apel Kresowian i zgłosiło projekt uchwały Sejmu o ustanowieniu takiego Dnia na 11 lipca.

Rzezie na Kresach - przeczytaj artykuł

Jak pisze polityk, nie doszło jednak do głosowania nad nim. W uzasadnieniu projektu PSL czytamy, że "ludobójstwo dokonane przez Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię na ponad 200 tys. obywateli Polskich Wołynia i Małopolski Wschodniej" było "najokrutniejszą masową zbrodnią, jaką odnotowano w historii naszych dziejów, bowiem zwyrodniali szowiniści ukraińscy mordowali bezbronną ludność polską. Nie oszczędzono nikogo, od niemowląt w łonie matek do starców".

Jak doszło do rzezi na Kresach?

Ponad 5 mln Ukraińców zamieszkiwało południowo-wschodnie kresy II Rzeczypospolitej - Wołyń, Galicję Wschodnią, Podkarpacie, Chełmszczyznę, Zamojszczyznę. Nigdy nie wyrzekli się dążeń do niepodległości, choć nie udało im się jej wywalczyć po I wojnie światowej, kiedy to Polska pokonała po wojnie z lat 1918-1919 ukraińskie państwo utworzone w listopadzie 1918 r. w Galicji Wschodniej. Polska sprzymierzyła się zaś przeciwko bolszewikom z Ukraińcami naddnieprzańskimi kierowanymi przez Semena Petlurę, którzy jednak nie znaleźli poparcia na Kijowszczyźnie podczas wspólnej wyprawy na Kijów wiosną 1920 r.

W II RP Ukraińcy uważali się za obywateli II kategorii, choć mieli liczne własne instytucje polityczne, społeczne i kulturalne. Ich wrogi stosunek do Polski wywoływało m.in. polskie osadnictwo wojskowe na kresach, masowe niszczenie cerkwi na Chełmszczyźnie w 1938 r., udział wojska w tzw. pacyfikacji w 1930 r. w odwecie za terrorystyczne akcje sabotażowe. Dokonywała ich Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, która miała powiązania z III Rzeszą. To właśnie frakcja OUN kierowana przez Stepana Banderę zastrzeliła w 1934 r. w Warszawie szefa MSW Bronisława Pierackiego. Władze stworzyły po tym obóz w Berezie Kartuskiej, do którego kierowano głównie Ukraińców. Mimo wszystko we wrześniu 1939 r. główne polityczne siły Ukraińców opowiedziały się za lojalnością wobec Polski.

Po wybuchu II wojny światowej wśród Ukraińców odżyły nadzieje na stworzenie "samostijnej Ukrainy". Do agresji Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Galicja Wschodnia była jednak okupowana przez ZSRR. Po agresji hitlerowskiej osłabł początkowy entuzjazm Ukraińców w związku z wyzwoleniem od władzy Stalina. Niemcy włączyli bowiem tę część Galicji do Generalnego Gubernatorstwa, zlikwidowali ukraiński rząd utworzony we Lwowie przez nacjonalistów Bandery, a jego samego osadzili w obozie w Sachsenhasuen. Hitlerowcy poddali Ukrainę brutalnej eksploatacji.

W tej sytuacji banderowska frakcja OUN w 1942 r. utworzyła podziemną Ukraińską Powstańczą Armię do walki z uznanymi za wrogów Ukrainy - ZSRR, Polakami, a także Niemcami, których jednak otwarcie nie atakowano, aby nawet pośrednio nie pomagać ZSRR.

Według polskich historyków, UPA liczyła się z wybuchem walk polsko-ukraińskich po wojnie o przynależność Lwowa i kresów (tak jak doszło do nich po I wojnie) i dlatego postanowiła już podczas wojny "oczyścić" sporne tereny z ludności polskiej.

Działacze UPA w swych pamiętnikach twierdzą, że najpierw wydali tamtejszym Polakom rozkaz "powrotu na ziemie rdzennie polskie" i dopiero wobec braku reakcji UPA przystąpiła do akcji, która - według nich - miała zasadniczo polegać na paleniu wiosek i zabijaniu "tylko" opornych mężczyzn. Nie potwierdzają tego polscy historycy, wskazujący na mordowanie przez UPA (nieraz w bestialski sposób) bez żadnego ostrzeżenia wszystkich Polaków, także kobiet i dzieci. W akcjach, oprócz partyzantki UPA, uczestniczyli także zmobilizowani przez nią chłopi, uzbrojeni w widły, siekiery itp.

Do pierwszych mordów na szerszą skalę doszło na Wołyniu w początkach 1943 r. Apogeum krwawych ataków nastąpiło w lipcu 1943 r., kiedy jednego dnia zaatakowano ponad 100 polskich wiosek. Armia Krajowa zorganizowała około 100 baz samoobrony polskiej ludności, z których blisko 40 nie udało się przetrwać ukraińskich ataków. W największej bazie w Przebrażu schroniło się ok. 20 tys. Polaków.

Dochodziło też do polskich akcji odwetowych. Podczas walk obie strony z reguły nie brały jeńców.

Z Wołynia walki rozprzestrzeniły się na inne sporne regiony; na Wschodnią Galicję oraz Zamojszczyznę. Wiosną 1944 r. powstał tam nawet (wobec obojętności Niemców) kilku dziesięciokilometrowy front niemal regularnych walk polsko-ukraińskich. Ich przebieg był okrutny; w wyniku walk spustoszono całe obszary wiejskie.

Jeden z rozkazów kierownictwa UPA polecał niszczenie nie tylko kościołów katolickich oraz domów, w których mieszkali Polacy, ale nawet drzew rosnących wkoło zabudowań.

Walkom położyło kres nadejście frontu wschodniego. Po opanowaniu spornych terenów przez Armię Czerwoną impet walk polsko-ukraińskich wygasł. UPA zwróciła oręż głównie przeciw NKWD i UB, zaprzestając generalnie masowych mordów Polaków. Ta zmiana taktyki doprowadziła w 1945 r. do lokalnych porozumień między polskim podziemiem niepodległościowym spod znaku "WiN" i UPA. Zaowocowało to kilkoma wspólnymi akcjami zbrojnymi, z których najgłośniejszy był atak na Hrubieszów.

Według najnowszych ocen polskich historyków, tylko w mordach na Wołyniu zginęło od 35 do 60 tys. Polaków, głównie cywilów, w tym także kobiet i dzieci. Według polskich historyków, w sumie z rąk UPA zginęło - według rozbieżnych szacunków - 80-100 tys. Polaków zamieszkujących wszystkie południowo-wschodnie tereny II RP.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/najokrutniejsza-zbrodnia-na-polakach-w-dziejach-je,1,4794344,wiadomosc.html