"Zagłada Polskich Kresów Południowo-Wschodnich"


ROZDZIAŁ ÓSMY

Dobijany Wołyń: wrzesień - grudzień 1943



„Powstańcy ukraińscy” największe „sukcesy” odnosili nadal w bestialskich torturach, gwałtach i zabójstwach polskich kobiet i dzieci. 1 września w mieście Krzemieniec woj. wołyńskie zamordowali 1 Polkę, w kol. Mikołajówka pow. Włodzimierz Wołyński matkę z 3 dzieci, z których najstarsza córka miała 18 lat. We wsi Monasterzyska pow. Buczacz zamordowali 1 Polkę. W kol. Siomaki pow. Kowel za pomocą siekier, wideł i innych narzędzi zamordowali ponad 30 Polaków, w większości kobiety i dzieci.

1 lub 2 września w miasteczku i wsi Lityń pow. Kowel za pomocą różnych narzędzi zamordowali co najmniej 44 Polaków.

2 września w kol. Świętocin pow. Włodzimierz Wołyński „partyzanci” z UPA (w tym miejscowi) zamordowali 4 rodziny polskie uderzając orczykiem w tył głowy. Zabitych i rannych wrzucili do dołu na wapno i zasypali: 2 mężczyzn, 4 kobiety i 11 dzieci w wieku od 1 roku życia do 16 lat (Siemaszko..., s. 940). W mieście Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 chłopców polskich: 10-letniego Bronisława Raby i 13-letniego Antoniego Sokala. We wsi Wola Ostrowiecka pow. Luboml zamordowali ostatnią ocalałą z rzezi 7-osobową rodzinę polską, z dziećmi lat: 3, 5, 7, 12 i 14. We wsi Wysocko pow. Jarosław policjanci ukraińscy zamordowali miejscowego proboszcza parafii rzymskokatolickiej.

Nocą z 2 na 3 września we wsi Kadłubiska pow. Brody banderowcy zamordowali 21 Polaków, w tym rodziny: 4, 5 oraz 7-osobową (ta ostatnia z dziećmi: 8 miesięcy, 2, 3, 5 i 6 lat) oraz w miejscowości Wysocko – Hallerczyn pow. Brody 12 Polaków, w tym zastrzelili ks. Michała Duszeńkę a plebanię obrabowali i spalili.

5 września w kol. Radowicze pow. Kowel upowcy zamordowali co najmniej 16 Polaków; 15-letni Henryk Skrzek miał poobcinane uszy, język i genitalia. We wsi Hołowno pow. Luboml wymordowali całą ludność polską (kilka rodzin); kobiety i dzieci wrzucili do studni. Tego dnia w pobliżu miasteczka Skole pow. Stryj na drodze zamordowali 1 Polkę, natomiast w kol. Grabowa pow. Luboml „upowcy wyrznęli w kolonii 46 Polaków” (Siemaszko..., s. 525).

6 września we wsi Wierbiczno pow. Kowel zakłuli bagnetami 10 Polaków i wrzucili do rowu z wodą. Jednym z owym „powstańców ukraińskich” była młoda Ukrainka, która z wielką zaciekłością kłuła bagnetem staruszków Głowińskich. We wsi Chobułtowa pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 2 Polki, w kol. Wierbiczno pow. Kowel 3 Polaków, w tym 23-letnią Marię Sudoł poprzez przecięcie wzdłuż ciała (Siemaszko..., s.391).

Nocą z 8 na 9 września w kolonii i wsi Janówka oraz w osadzie Bystrzyce pow. Kostopol napad „partyzantów ukraińskich” wsparła cała ludność ukraińskich wsi: Hruszówka, Pogorełówka i Bystrzyce, łącznie z dziećmi uzbrojonymi w kopaczki i kociuby (tj. pogrzebacze do pieca chlebowego). Przywódcy UPA nakazali chłopom ukraińskim potopić Polaków w rzece Słucz, a miejscowość spalić.

9 września we wsi Talczyn pow. Radzyń Podlaski policjanci ukraińscy z żandarmami niemieckimi zamordowali 74 Polaków, a 16 wywieźli na Majdanek, skąd wróciły tylko 2 osoby.

14 września na stacji kolejowej Krasne na trasie Złoczów – Lwów „powstańcy ukraińscy” zamordowali ks. Władysława Klaklę, oraz w kol. Palcze pow. Łuck 4 Polaków, w tym 19-letniego chłopca zakłuli bagnetami, 70-letniego Werbachowskiego pozbawiali kolejnych części ciała: oczu, języka, genitaliów, rąk.

Po 15 września w gajówce Tumin pow. Horochów siekierami, widłami i łopatami zabili 40-letnią Stanisławę Marudę oraz jej dzieci: 9-letniego Ryszarda, 12-letnią Danutę i 16-letnią Krystynę. „Mordu dokonali sąsiedzi Ukraińcy z bojówki UPA” (Siemaszko..., s. 170).

16 września w miejscowości Tłuste Miasto pow. Zaleszczyki zamordowali 5 Polaków; w tym koło wsi Szypowce w pobliżu rzeki Seret ks. proboszcza Stanisława Szkodzińskiego i ks. wikarego Bronisława Majkę. Proboszcza i wikarego banderowcy uprowadzili z plebani, więzili ich w piwnicach. Proboszcza po torturach przywiązali do pnia drzewa i wrzucili do rzeki. Wikarego torturowali, wbijając mu w plecy (w formie krzyża) gwoździe trzycalowe. Następnie rozpięli jego ciało na drzewie i tak przywiązany konał przez trzy dni (Karolina Szuszkiewicz; w: Komański..., s. 908).

17 września we wsi Sołowa pow. Przemyślany banderowcy uprowadzili kierowniczkę szkoły powszechnej Karolinę Konarską, która zaginęła bez śladu. Tego dnia we wsi i majątku Zabłoćce oraz we wsi Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i miejscowi chłopi ukraińscy wymordowali wszystkich Polaków z rodzin polsko-ukraińskich. Mężczyzn, kobiety i dzieci mordowali na miejscu, dziewczęta w lesie po zgwałceniu. Zamordowali 116 Polaków z rodzin mieszanych. Na początku września upowcy obchodzili polskie domy, zapewniając Polaków, że nic nikomu się nie stanie i żeby nie uciekać. Straszyli głodem, jaki ich czeka, gdy wyjadą do Generalnej Guberni.

19 września w kol. Piaseczno pow. Kowel upowcy i chłopi ukraińscy zarąbali siekierami, zakłuli nożami i innymi narzędziami co najmniej 93 Polaków; 3-letniego Kazimierza Frantczaka przybili kołkiem do ziemi przez brzuch. Relacja Henryka Frantczaka, ugodzonego nożem 38 razy: Była niedziela. Wieczorem przyszedł do nas sąsiad Maminski – Polak i rozmawiał z moim ojcem Franciszkiem, siedząc na kłodach drzewa na naszym podwórku. Ja też tam siedziałem. Miałem wtedy 13 lat. Wtem znienacka otoczyli nas uzbrojeni Ukraińcy mający maski na twarzach. Widziałem, jak Mamińskiego związali, a mnie z moim ojcem zapędzili do mieszkania. W mieszkaniu zaczęli tatusia bić, dźgać lufami w głowę. Na ten widok ja schowałem się za drzwi. Wkrótce jeden z bandytów znalazł mnie za drzwiami, chwycił za gardło i wyprowadził na dwór. Następnie przycisnął mnie do ściany domu i zaczął zadawać ciosy nożem w piersi. Czułem ból, jak gdyby silne ukąszenie muchy. Potem straciłem przytomność. Zacząłem ją odzyskiwać bardzo powoli. Jak we śnie widziałem, jak mordują moją mamę Stanisławę. Słyszałem jęki ojca. Kiedy stałem się bardziej przytomny, poczułem silne pragnienie i powoli wstałem na nogi. Bandytów już nie było. Wszedłem do mieszkania i napiłem się wody. Wyszedłem na podwórze i tu ujrzałem leżącą matkę z ukośnie rozrąbaną głową. Dalej leżał i jęczał mój trzyletni braciszek Kazio. Miał wbity kołek w brzuch i tak konał przygwożdżony do ziemi. Kiedy odezwałem się do niego, prosił pić. Powoli i z trudem poszedłem do studni i zaczerpnąłem nieco wody. Podałem ją Kaziowi. Ten, po wypiciu, wkrótce skonał. /.../ Tak przeleżałem do rana. Kiedy nastał dzień, wstałem, rozejrzałem się i nikogo nie zauważywszy, wszedłem do mieszkania. Z rozprutego brzucha wychodziły mi kiszki, więc wziąłem ręcznik i przepasałem się nim. Postanowiłem następnie pójść nad rzekę w nadziei, że może kogoś spotkam (Siemaszko..., s. 1141 – 1143). Henryk Frantczak przeżył, dotarł do szpitala, długo leżał nieprzytomny. Pozostał kawalerem, od tragicznych wydarzeń w 1943 roku wzrost mu się zatrzymał, cierpiał na głuchotę, odczuwał ból blizn. Przeżył, więc nie jest zaliczony do ofiar ludobójstwa. A niewątpliwie jest nią. Jak dziesiątki tysięcy innych poranionych, okaleczonych Polaków z Wołynia, Podola, Lubelszczyzny i Bieszczad.

22 września w kol. Adamówka pow. Dubno upowcy zamordowali 80-letniego Polaka. We wsi Kułakowce pow. Zaleszczyki policjanci ukraińscy zamordowali małżeństwo polskie, oraz Żyda, którego ukrywało. W mieście Równe woj. Wołyń zmarła od ran zadanych przez Ukraińców 3-letnia polska dziewczynka Franciszka Malinowska. We wsi Zamłynie pow. Luboml znani imiennie ”partyzanci ukraińscy” zamordowali 15-letniego Konstantego Matczuka: poranili go, podeptali i dobili uderzeniem w tył głowy.

23 września między wsią Bielin a wsią Dubniki pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 45-letniego Polaka: miał odrąbane ręce i nogi oraz zmasakrowaną twarz.

24 września w osadzie Jastrzębica pow. Dubno „powstańcy ukraińscy” zamordowali Polkę, Marię Fabiańską, żonę Delegata Rządu RP na powiat Dubno.

25 września pomiędzy miastem Dubno a wsią Iwanie zamordowali na drodze 1 Polkę.

26 września we wsi Jabłonów pow. Kołomyja zamordowali 24-letnią Polkę. W mieście Włodzimierz Wołyński zamordowali 5-letnią dziewczynkę polską Helenę Drzewińską. W majątku Wołosów pow. Równe uprowadzili 2 Polki: właścicielkę majątku oraz jej 18-letnią wychowankę i ślad po nich zaginął.


W piśmie skierowanym 26 września 1943 roku do komendanta Wołyńskiego Okręgu AK płk Bąbińskiego Okręgowy Delegat Rządu Kazimierz Banach krytykował „niewłaściwą postawę niektórych oddziałów partyzanckich i baz obronnych”. Chodziło o oddział samoobrony z Rożyn, który spalić miał 100 budynków we wsi Kleczkowicze, „przy czym ludność ukraińska nie poniosła żadnych start osobowych” („Litopys UPA”, 1997, s. 192). Także we wrześniu 1943 r. w Jackowicach spalono 48 budynków, a 8 ukraińskich mieszkańców straciło życie (Sowa..., s. 193- 194). Był więc jeden przypadek „samowoli” z ofiarami – i już został napiętnowany!


28 września we wsi Kozaki pow. Równe upowcy zamordowali 27-letnią Polkę.

29 września we wsi Ledóchówka pow. Dubno „powstańcy ukraińscy” pod lasem przez 3,5 godziny torturowali porwaną z kol. Bryszcze rodzinę polską. Najpierw rozbili głowę 4-letniej Reginie Rozbickiej, c. Janiny z d. Grabowskiej. Następnie znęcali się kolejno nad córkami Antoniego Grabowskiego: Leokadią lat 18 i Wiktorią lat 10. Na końcu zamordowali Antoniego Grabowskiego. Świadkami zbrodni byli Czesi z Ledochowki pracujący na polu. We wsi Majdan pow. Drohobycz zamordowali w leśniczówce 3-osobową rodzinę polską: ojca z 23-letnim synem i 20-letnią synową w 6 miesiącu ciąży. W kol. Radowicze pow. Kowel co najmniej 6 Polaków, w tym wdowę z 3 córkami. We wsi Zubrzyca pow. Turka 24 Polaków; w tym w leśniczówce spalili żywcem rodzinę leśniczego, zamordowali podleśniczego z 1-rocznym wnukiem oraz młode małżeństwo lat 20 i 23.

Nocą z 29 na 30 września we wsi Winiatyńce pow. Zaleszczyki uprowadzili 14 Polaków, w tym ks. proboszcza Tadeusza Kasperskiego. Pobitego księdza zostawili w błocie na drodze sądząc, że nie żyje; pozostałych 13 Polaków rozstrzelali w lesie za wsią. Inni banderowcy w tym czasie we wsi zamordowali ojca z 20-letnią córką.

W sierpniu lub wrześniu we wsi Omelanka pow. Kostopol zamordowali ukrywających się w lesie 3 Polaków: 2 młode kobiety oraz 3-letniego chłopca, który pokłuty bagnetami skonał w męczarniach.

Ponadto we wrześniu świadkowie zapamiętali kilkadziesiąt napadów na ludność polską, poniżej podane jest kilka przykładów.

W kol. Andrzejówka pow. Równe „ukraińscy partyzanci” zamordowali 37-letnią Polkę. W mieście Brzeżany woj. tarnopolskie zamordowali Bolesława Sitarskiego. Zwłoki były odarte z odzieży i obuwia oraz zabrano mu dokumenty. Po wojnie jego żona w sądzie w Gliwicach przedstawiła dokument o śmierci męża. Sąd stwierdził, że jej mąż żyje i przebywa w okolicach Torunia. Okazało się, że jest to zbiegły z Brzeżan Ukrainiec, który posługiwał się dokumentami jej męża. Zapewne był uczestnikiem mordu, ale mu tego nie udowodniono (Komański..., s. 101 – 102). We wsi Chołubowa pow. Włodzimierz Wołyński bestialsko zamordowali 7-osobową rodzinę polsko-ukraińską nie posiadającą ziemi: małżeństwo z czworgiem dzieci i teściem. Ofiary miały wydłubane oczy, obcięte piersi, powykręcane ręce i nogi. Powodem było to, że mąż Ukrainiec odmówił zamordowania swojej żony Polki (Siemaszko..., s. 860). W osadzie Chrobrów pow. Łuck zamordowali Czeszkę, Annę Stelach, lat 25, żonę Polaka. We wsi Janówka pow. Kowel zamordowali kilka rodzin polskich; w tym wdowę z 3 dzieci, 4-osobową rodzinę przyprowadzoną z Gaju oraz kilka miejscowych rodzin. Dziewczynkę w wieku szkolnym Helenę Cymbałę prowodyr UPA w Janówce Telemon Majdaniec zamordował siekierą i łopatą (Siemaszko..., s. 397). W kol. Jurydyka pow. Łuck wymordowali Polaków z 18 domów (ok. 72 osób), część zapędzili do stodół i żywcem spalili. W futorze Kościelny Futor pow. Kostopol bestialsko zamordowali 70-letniego ojca i jego 25-letnią córkę, w mieście Kowel woj. Wołyń 18-letnią Helenę Biernacką, a w kol. Nowy Pruszyn pow. Równe 19-letnią Annę Dorosz.. W miasteczku Ołyka pow. Łuck zamordowali 3 Polaków: Siedleckiego z 2 synami; głowę ojca nasadzili na bramie ogrodzenia domu. W kol. Piłsudczyzna pow. Horochów 1 Polkę i 2 chłopców żydowskich.

We wsi Polanica pow. Dolina uprowadzili z nadleśnictwa 5 rodzin polskich i po bestialskich torturach wszystkie wymordowali: 4 mężczyzn, 3 kobiety i 8 dzieci w wieku od 1 roku życia do 16 lat. „Dzieci zabijane były na oczach rodziców przez rozbijanie główek o mur lub przez rozpruwanie na żywca brzuszków” (Jastrzębski..., s. 108; stanisławowskie). We wsi Równo pow. Luboml zamordowali 31 Polaków, w tym 33-letnią kobietę przyprowadzoną ze wsi Wilczy Przewóz. „Ciężko pobity Ukrainiec Jagiełło, ożeniony z Polką, nie wydał swej żony i po kilku dniach zmarł” (Siemaszko..., s. 513). W kol. Wólka Swojczowska pow. Włodzimierz Wołyński „powstańcy ukraińscy” zamordowali 4 Polaków: matkę z 2 dzieci do lat 5, które przybili do ściany z napisem: „polskie orły”, oraz młodą dziewczynę..

Pod koniec września w kol. Halica pow. Sarny upowcy pod dowództwem Huka na rozkaz kurinnego Łajdaki wymordowali 5 polskich rodzin.

1 października we wsi Babin pow. Równe upowcy zamordowali 58-letnią Polkę, wdowę, natomiast we Lwowie policjanci ukraińscy zamordowali prof. dr med. Bolesława Jałowego.

2 października na drodze między wsią Sokołówka a Mulbachem pow. Bóbrka uprowadzili 4 Polaków jadących furmanką: młode małżeństwo oraz 20-letnią siostrę żony z jej narzeczonym, wszyscy zaginęli bez wieści.

4 października we wsi Anatolia pow. Łuck udusili Polaka przy pomocy kabla telefonicznego oraz we wsi Grudek pow. Równe zamordowali 34-letnią Polkę.

5 października w kol. Cegielnia pow. Kowel zamordowali 3 Polaków, którzy przyjechali siać zboże, kobieta miała połamane ręce i nogi.

6 października we wsi Michaliczyn pow. Nadwórna zamordowali 3 Polaków, a 1 ciężko poranili; „Ten zeznaje, że sprawcami mordu byli miejscowy komendant pol. ukr., syn miejscowego księdza gr.-kat. i wójt gminy zbior. Władze niemieckie przesłuchały całą tę partię, ale żadnych konsekwencji nie wyciągnęli” (ANN, AK, sygn. 203 /XV/ 42, k. 20 – 26).

8 października we wsi Nabróż pow. Hrubieszów upowcy zamordowali miejscowego proboszcza ks. Władysława Jacnickiego, lat 60.

Nocą z 8 na 9 października we wsi Netreba pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 29 Polaków w wieku od 1 roku życia do 70 lat.

Przed 9 październikiem we wsi Górniki (Hirniki) pow. Dubno Polakowi, mężowi Ukrainki, z którą miał 7 dzieci, rodzina żony i sąsiedzi Ukraińcy złamali kręgosłup i zakopali ciało niedaleko domu.

12 października we wsi Skoromochy Stare pow. Rohatyn banderowcy zamordowali po okrutnych torturach proboszcza ks. Tadeusza Strońskiego. Wśród morderców był syn greckokatolickiego księdza, proboszcza, Sławko Niernyj. Jego ociec Wasyl Niernyj był inicjatorem mordów w okolicy. Jeden z morderców ubrany był w sutannę zamordowanego we wsi Bybło ks. Wierzbowskiego (Siekierka..., s. 410, stanisławowskie).


12 października miała miejsce bitwa pod Lenino.


13 października we wsi Bielin pow. Kowel upowcy zamordowali 3 Polaków: 5-letniego chłopca, 21-letnią kobietę i 25-letniego mężczyznę, natomiast we wsi Hnilcze pow. Podhajce bojówkarze SB-UPA nie mogąc znaleźć księdza uprowadzili jego 18-letniego siostrzeńca, Stanisława Rybickiego. Po opuszczeniu Hnilcza, banderowcy kazali zejść swej ofierze z furmanki, skrępowali ręce drutem kolczastym, nałożyli na szyję pętlę i kazali biec za wozem. Scenę tę widziało kilka osób pilnujących tytoniu na plantacjach. Rybicki, po krótkim biegu, stracił siły i był wleczony. Po dojeździe do pobliskiego jeziorka, oprawcy odwiązali go od wozu i przez pewien czas torturowali go, m.in. wypalili mu oczy, odcięli język i genitalia (Czesław Rostkowski, w: Komański..., s. 763).

14 października we wsi Honiatyn pow. Hrubieszów zamordowali kilkunastu Polaków, w tym nauczycielkę.

15 października w kol. Obeniże pow. Kowel bojówkarze SB-OUN-UPA zamordowali 3 Polki, starsze wiekiem ziemianki (75 – 81 lat), ich zwłoki zakopali obok szaletu, stary dworek obrabowali i spalili.

We wsi Panasówka pow. Zborów 15 października 1943 roku liczna bojówka UPA z Wołynia wsparta przez miejscowych banderowców, napadła na polskie zagrody, ograbiła je i zniszczyła, a zamieszkujących je Polaków wymordowała. Dowódca naszej samoobrony „Szklanny”, został ranny w obie nogi i schwytany przez banderowców. Oprawcy przywiązali go do stojącego obok naszego domu słupa telegraficznego, a skrwawione nogi opętali słomianymi warkoczami, następnie oblali go naftą i podpalili. Płonący rozdzierającym głosem błagał Niebo o śmierć i przeklinał swoich katów, a oni popijali samogon, naigrawali się z cierpień ofiary i głośno zanosili się śmiechem. Następnie upowcy, którzy co rano odmawiali wspólną modlitwę i śpiewali: „Boże Wełykyj, Boże Jedynyj...” włamali się do miejscowej „łacińskiej” kaplicy, stojącej w cieniu tysiącletnich lip i zbezcześcili święte miejsce. Wywlekli ubożuchny dobytek kapliczki: ornaty, komże i kielichy. Część z nich rozdano wiejskim dziewczynom. Podeptano, wyrwany ze złoconych ram obraz Matki Boskiej, a ramę zabrano i wykorzystano w cerkwi do obrazu „ukraińskiej Matki Boskiej” (Tadeusz Mazarz, w: Komański..., s. 950).

16 października we wsi Ozierany pow. Kowel upowcy ze wsi Witonież na starym cmentarzu zamordowali co najmniej 15 Polaków przywiezionych z okolicznych wsi, w tym małżeństwo z 2-letnią córką, matkę z małym dzieckiem, 19-letnią dziewczynę, matkę z 20-letnią córką i 4-miesięczną wnuczką, kobiety lat 60 i 70, ojca z 7-letnim synem, który pytał morderców, co im zrobił, że chcą go zabić (Siemaszko...., s. 349 – 350).

17 lub 18 października w kol. Mataszówka pow. Łuck upowcy zamordowali 6 Polaków jadących zbierać ziemniaki, w tym dwoje 13-letnich dzieci. Wacław Świetlicki relacjonował: Ojciec mój, Franciszek Świetlicki był pokłuty nożami po rękach, którymi chronił moją siostrę Stanisławę Świetlicką, która miała całe plecy posiekane nożami, tak, że wnętrzności były na wierzchu. Stanisław Cieślak miał wydłubane oko i wyciętą na policzku pięcioramienną gwiazdę. Andrzej Kuźmicki miał odrąbane pół głowy. Wszystkie te cztery osoby zostały wrzucone do naszej studni. Aleksandra Kuuźmicka miała podziurawioną głowę (mózg na zewnątrz) i wrzucona do drugiej studni, natomiast Kazimierz Krupski miał połamane kości (był zwinięty w „rulon” i pozostawiony pod płotem) (Siemaszko..., s. 1197).

21 października we wsi Nowosiółki Kardynalskie pow. Rawa Ruska obrabowali majątek i zamordowali 12-letniego polskiego chłopca, syna zarządcy majątku.

Nocą z 25 na 26 października we wsi Krasne pow. Lwów zamordowali lekarza Jana Burkera: „W jego mieszkaniu przestrzelono mu nos, poczem wywieziono i zakłuto nożami” (AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 42, k. 20 – 26).

30 października we wsi Łastówki pow. Drohobycz zabili 5-osobową rodzinę polską, w tym 2 siostry zakłuli nożami a 2 braci po torturach w lesie. We wsi Suchodoły pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali małżeństwo polsko-ukraińskie. Żona, Polka, była w ciąży, mąż był synem Ukraińca i Polki i nie chciał zamordować swojej żony.


31 października w Hrubieszowie podczas mszy w cerkwi prawosławnej poświęconej „pamięci poległych z bandyckiej, wrogiej ręki, ukraińskich działaczy Chełmszczyzny” wymieniono nazwiska 163 Ukraińców (Sowa......, s. 166).

We wrześniu lub październiku w futorze Kościelny Futor pow. Kostopol upowcy bestialsko zamordowali w domu 13-letnią dziewczynkę polską Wandę Szachniewicz, gdy jej rodzice pracowali w polu (Siemaszko..., s. 203).

W październiku w miasteczku Berezne pow. Horochów w kolejnym napadzie na Polaków, głównie uciekinierów z okolicznych wsi nocujących na wozach lub pod wozami, „powstańcy ukraińscy” wymordowali około 50 Polaków. Pierwsza grupa napastników szła strzelając z broni palnej, druga grupa złożona z chłopów ukraińskich torturowała i mordowała używając noży, siekier itp., trzecia grupa rabowała dobytek i dobijała rannych. We wsi Bybło pow. Rohatyn banderowcy uprowadzili i zamordowali po torturach w lesie 2 Polaków: proboszcza ks. Andrzeja Wierzbowskiego oraz nauczyciela Stanisława Wróbla (Siekierka..., s. 384 – 385; stanisławowskie). W miasteczku Bołszowce pow. Rohatyn przy użyciu siekier, noży i narzędzi gospodarskich wymordowali 16 rodzin polskich. Także wywołali z plebani wikariusza parafii, karmelitę Bartłomieja Czosnka, pod pozorem opatrzenia chorego. Brutalnie torturowali go: wycięli mu język, genitalia, a ciało porąbali na kawałki (Siekierka..., s. 382, stanisławowskie). We wsi Charucza Wielka pow. Równe po torturach zamordowali 41-letniego legionistę Aleksandra Rogulskiego, mieszkańca sąsiedniej wsi Woronucha, którego Ukrainiec zaprosił do siebie w gościnę. We wsi Drohomyśl pow. Jaworów zamordowali 3 Polaków: 2 nauczycielki oraz dziecko jednej z nich. We wsi Knihinicze pow. Rohatyn uprowadzili i zamordowali Polaka, a zwłoki z poderżniętym gardłem podrzucili pod drzwi domu. We wsi Konotopy pow. Sokal uprowadzili w nocy z domów i zamordowali w pobliżu budynku szkolnego 9 Polaków, w tym kobiety. Podczas ich pogrzebu banderowcy ostrzelali kondukt pogrzebowy zabijając 17-letniego Polaka oraz raniąc 5 innych osób, w tym księdza i grabarza. We wsi Krzywe pow. Skałat zamordowali 3 Polaków oraz 7 Żydów. We wsi Milatycze pow. Lwów zamordowali na drodze 33-letnią Polkę, matkę 3 małych dzieci. We wsi Nosowce pow. Tarnopol: Ojca powiesili nogami do góry i wbijali mu w pięty duże gwoździe. Mojej matce pocięli nożami plecy i posypali solą. Nim oboje skonali, przeżyli straszliwe męczarnie. Ja w tym czasie byłem ukryty na podwórzu i widziałem ten straszny mord. Miałem wtedy 15 lat (Mikołaj Balicki, w: Komański..., s. 823). We wsi Przystań pow. Żółkiew zamordowali 3 Polki, żony Ukraińców, w tym jedną zamordował mąż. We wsi Rudnia Potasznia pow. Kostopol zamordowali 11 Polaków, w tym spalili żywcem małżeństwo staruszków, oraz 8 Żydów. We wsi Strusów pow. Trembowla bojówkarze SB-OUN uprowadzili i utopili w rzece Seret greckokatolickiego księdza Panasinka ożenionego z Polką, gdyż potępiał zbrodnie UPA; zamordowali także jego żonę w zaawansowanej ciąży – zakłuli ją bagnetami (Komański..., s. 416). We wsi Załucze pow. Borszczów zamordowali 20 Polaków, w tym 2 nauczycielki; „Tej nocy dwom nauczycielkom polskim banderowcy obcięli piłami stolarskimi obie nogi, następnie nożycami języki i połamali ręce, a gdy były one już w agonii, obie zastrzelili” (Siekierka......, s. 56). W miasteczku Złoczów woj. tarnopolskie na przedmieściu Ukraińcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską z 17-letnim synem, pochodzącą ze wsi Nakwasza pow. Brody; ojciec, Buczkowski lat 55, został przybity gwoździami do ściany, jak Chrystus na krzyżu (Komański..., s. 76).

2 listopada we wsi Baworów pow. Tarnopol upowcy zamordowali organistę oraz proboszcza ks. Karola Procyka, którego pobili, uprowadzili w rejon wsi Smolanka i po torturach zamordowali.

3 listopada we wsi Jazłowiec pow. Buczacz znalezione zostały zwłoki 2 sióstr zakonnych zamordowanych przez banderowców.

4 listopada w mieście Włodzimierz Wołyński „powstańcy ukraińscy” zamordowali 7-letnią dziewczynkę polską Stanisławę Flisińską.


6 listopada partyzanci sowieccy płk Nikołaja Prokopiuka zamordowali 3 partyzantów AK, w tym ppor. Jana Rerutkę „Drzazgę”.


9 listopada we wsi Lubaszówka koło Lubieszowa (Polesie) o świcie „pijani bandyci z UPA dla zabawy zastrzelili 100 osób /.../, wśród pomordowanych byli Polacy i Ukraińcy”. Następnie wkroczyli do Lubieszowa i „na chybił trafił wybrali około 200 Polaków i zamknęli ich w dwurodzinnym drewnianym domu należącym do rodziny Buttmanów i Piaskowskich, budynek obłożono słomą i podpalono”. Wieczorem tego dnia dwaj miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: aptekarza z żoną. Upowcy zamordowali też zakonnika z klasztoru kapucynów. Tego dnia w Lubaszowie i Lubaszówce Ukraińcy zamordowali około 253 Polaków i około 50 Ukraińców („Skazani na niepamięć”, w: Nasza Polska z 8.XI.2005).

10 listopada we wsi Błozew Górna koło Nowego Miasta pow. Dobromil „partyzanci z UPA” zamordowali 14 Polaków; Maria Grabowska, lat 25, miała kilkanaście ran kłutych; jej córeczka Krystyna, lat 4, miała złamaną szczękę i rozpruty brzuszek; 6-osobowa rodzina Sychajów: ojciec miał rozpłataną ostrym narzędziem czaszkę, matka miała kilkanaście ran kłutych i wybite zęby, 22-letni syn miał 7 ran kłutych, 21-letnia córka miała kilkanaście ran kłutych, 19-letnia córka miała kilkanaście ran kłutych i ślady bicia po całym ciele, 15-letni syn został zastrzelony.

11 listopada, w Święto Niepodległości w kol. Dołhe pow. Sarny „powstańcy ukraińscy” siekierami i widłami zamordowali 11 Polaków: osoby starsze i 16-letnią dziewczynę. W kol. Janówka pow. Sarny co najmniej 14 Polaków, w tym spalili żywcem 9-osobową rodzinę. W kol. Radzież pow. Sarny wśród kilkunastu zamordowanych Polaków była 103-letnia Joanna Pankowska.W kol. Różyn i kol. Truskoty pow. Kowel „w drugi dzień trwającej bitwy, w czasie wycofywania się z kol. Truskoty serdeczny kolega, pełny od dzieciństwa sierota Stefan Skowron, lat 18, został ciężko ranny w nogę i prosił o pozostawienie go na polu naszego sąsiada Gnata Jufimczuka, ojca Mitki, sołtysa naszej kolonii. Po zakończonej i przegranej drugiego dnia bitwie Stach Szymczyk poszedł po Stefana. Niestety, ranny został już zamordowany, miał rozpruty brzuch, wyciągnięte wnętrzności i wydłubane oczy, ponadto był bez butów, które brat Zygmunt rozpoznał w 1944 r. u Ukraińca Lońki Oksiutycza, mieszkańca wsi Lubliniec” (Tadeusz Kotarski: Moje tragedie, w: „Świadkowie mówią”, s. 43). We wsi Wiczynie pow. Łuck zamordowali 3 Polki. W lesie między wsią Wiczynie a wsią Woronczyn pow. Łuck zamordowali 5-osobową rodzinę polską z 3 niepełnoletnimi córkami.

12 listopada w mieście Sarny woj. wołyńskie zamordowali 4 Polki, w tym 2 dziewczynki 6-letnie.

15 listopada we wsi Gaje Smoleńskie pow. Brody zamordowali Polaka, leśniczego; znalezione ciało miało ucięty język, wydłubane oczy, połamane palce u rąk. W mieście Włodzimierz Wołyński na peryferiach zarżnęli nożami Józefę Uleryk z 9-letnim synem Mieczysławem; jej męża zamordowali podczas rzezi Dominopola.


W liście z 15 listopada 1943 roku greckokatolicki metropolita arcybiskup Andrzej Szeptycki pisał do lwowskiego arcybiskupa rzymskokatolickiego Bolesława Twardowskiego, w odpowiedzi na jego wcześniejszą prośbę o apel do swoich wiernych o powstrzymanie mordów na ludności polskiej, że dokonują ich partyzanci sowieccy i bandy żydowskie.


16 listopada we wsi Huta Stara pow. Kostopol podczas napadu około 1200 upowców i chłopów ukraińskich zginęło kilkanaście osób polskiej ludności cywilnej, 5 partyzantów AK oraz około 100 napastników.

18 listopada w mieście Łuck woj.. wołyńskie na przedmieściu Krasne upowcy zamordowali 16 Polaków, w tym 6 osób znajomych ks. biskupa Adolfa Szelążka, nad którymi pastwili się.

Tego dnia w mieście Równe woj. wołyńskie Ukraińcy z Kripo oraz gestapowcy rozstrzelali na przedmieściu Cegielnia 160 więźniów, a wśród nich ponad 100 członków konspiracji AK, aresztowanych przez policjantów ukraińskich. Rozstrzeliwania trwały także w innych dniach.

25 listopada we wsi Łubianki Wyższe pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 12 Polaków:3 osoby zastrzelili policjanci ukraińscy, 9 osób zamordowali banderowcy, w tym dwoje dzieci do lat 5 (Komański..., s. 462). Jest to typowy przykład ludobójczej współpracy policji ukraińskiej w służbie niemieckiego okupanta oraz „powstańców ukraińskich”.

28 listopada we wsi Holihrady pow. Zaleszczyki banderowcy strącili z wysokiej skały w przepaść 22-letniego Polaka Bazylego Soroczyńskiego, natomiast we wsi Majdan Sieniawski pow. Jarosław policjanci ukraińscy rozstrzelali 22 Polaków.

29 listopada we wsi Diuksyn pow. Kostopol „powstańcy ukraińscy” zamordowali żonę powstańca styczniowego Klarę Teofilę Dobrzecką mającą 105 lat i jej najstarszą córkę, Marcelę Kaznowską, też już staruszkę. Ich zwłoki kazali chłopom ukraińskim pogrzebać za wsią, w miejscu, gdzie zakopywano padlinę. W tym samym czasie i o tej samej godzinie zostali zamordowani członkowie tej rodziny w Werbczu Wielkim

W listopadzie we wsi Dobratyńskie Nowiny pow. Dubno zadźgali nożami ojca z 13-letnim synem, przy czym pierwszego zamordowali syna. We wsi Hukałowce pow. Zborów zamordowali 10 Polaków, w tym 19-letniego Filipa Błażków powiesili na słupie, oblali benzyną i podpalili – spłonął żywcem. W jakiś czas potem dowiedziałem się, że stryjka banderowcy przywiązali do słupa, oblali benzyną i podpalili. Spłonął żywcem. Drugiego stryjka – Mikołaja, żonatego z Ukrainką /.../ namówiła ona do zbrodni swego znajomego Ukraińca z amputowaną aż do łokcia ręką, który pochwycił stryjka kikutem za szyję, a drugą ręką wcisnął mu do gardła łyżkę i udusił go (Edward Błaszków, w: Komański..., s. 938).We wsi Krosienko pow. Przemyślany banderowcy zamordowali m.in. 30-letniego Jana Kopocińskiego. Gdy podchodził do bramy, został ugodzony nożem. Kiedy przewrócił się, banderowcy zaczęli okładać go pięściami do nieprzytomności, po czym powlekli w stronę obory. W oborze jeden z oprawców z wielką siłą wbił w gardło drewniany kołek grubości pięciu – sześciu centymetrów, drugi uderzył kilka razy siekierą w kołek, który baz trudu krtanią wyszedł po przeciwnej stronie, wbijając się głęboko w ziemię (Wiktor Blaszków, w: Komański..., s. 779). We wsi Krzywcza Górna pow. Borszczów uprowadzili z domów i zamordowali w pobliskim lesie 5 Polaków, w tym 18-letnią Julię Kamińską i 21-letnią Marię Kamińską. Odnalezione zwłoki miały ślady tortur, liczne rany kłute, powyrywane paznokcie, poparzone ciała ogniem, obcięte piersi u kobiet, które przed torturami były gwałcone (Komański..., s. 44). W mieście Lwów uprowadzili 15-letnią Polkę Kazimierę Deciuk, która zaginęła bez wieści. We wsi Michałów pow. Tomaszów Lubelski schwytali i zamordowali 19-letnią Polkę. Na drodze ze wsi Niżniów do Jazłowca pow. Tłumacz ujęli, dokonali gwałtu i zamordowali 2 siostry zakonne; wiosną odnaleziono ich ciała z wykręcanymi rękami. We wsi Poczapy pow. Złoczów zamordowali 2 Polki: matkę z córką. We wsi Turówka pow. Skałat zamordowali 28-letniego Polaka o nazwisku Skwarek, ożenionego z Ukrainką. Jego zwłoki odnaleziono w marcu 1944 roku nad brzegiem rzeki Zbrucz. Były oplecione drutem kolczasty, a w głowie ofiary odkryto kilka wbitych gwoździ (Komański..., s. 352).

Jesienią we wsi Czeremszanka pow. Kowel wszyscy mieszkańcy tej wsi narodowości ukraińskiej, łącznie z kobietami, dziećmi i starcami, uzbrojeni w siekiery, widły, noże itp. wymordowali 162 mieszkańców wsi narodowości polskiej oraz 9-letniego Tadeusza Frantczaka z kol. Piaseczno, łącznie 163 Polaków. Uratowały się 2 – 3 osoby, w tym mężczyzna ze złamana ręką i rozciętą głową oraz 14-letni chłopiec. Wcześniej, gdy Polacy szykowali się do wyjazdu – przestraszeni mordami w okolicy – przyszła delegacja Ukraińców z zapewnieniami, że nic im nie grozi i mogą pozostać. Majątek zamordowanych został rozgrabiony (Siemaszko..., s. 373).

Żniwo śmierci poprzedziło wiele aktów rozbudzania nienawiści, duchowego przygotowania do oczyszczenia terenu ze znienawidzonych Lachów. Jak zawsze czołowa rola przypadła księżom grekokatolickim. Ich kazania w cerkwiach były wtencas najważniejszym instrumentem propagandy. Szczególnie niebezpieczni byli młodzi fanatycy. Jesienią 1943 roku, na odpuście w Borusowie (pow. Bóbrka – przyp. S.Ż), do wielkiej rzeszy wiernych wygłosił kazanie młody, przyjezdny ksiądz. Wołał: nadszedł już czas, kiedy na ukraińskiej ziemi trzeba czyścić pszenicę z kąkolu (Józef Kuc, w: Siekierka..., s. 49, lwowskie).

Jesienią 1943 r. w osadzie Batorówka pow. Horochów upowcy zamordowali 5-osobową rodzinę polską, która za radą sąsiadów Ukraińców pozostała i przeszła na prawosławie. Koło wsi i majątku Lityń pow. Kowel patrol AK „Jastrzębia” w lesie lityńskim natknął się na upowców, gdy mordowali oni Polaków rozebranych do naga, kilku zdołali już zabić. W osadzie Łabędzianka pow. Dubno „powstańcy ukraińscy” zamordowali po torturach rodzinę gajowego Midura; jego żonę z dziećmi, w tym 12-letnią córkę, którą przed śmiercią zgwałcili; następnie w osadzie bestialsko zamordowali jeszcze 1 Polkę. We wsi Mosur pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali matkę z córeczką i niemowlęciem. W kol. Natalia pow. Równe Ukrainiec Danyło Demczuk, dowódca miejscowej bojówki UPA, poranił swoją żonę Janinę i utopił, gdyż była Polką. W kol. Radowicze pow. Kowel patrol AK „Jastrzębia” natknął się na upowców mordujących w stodole mężczyznę; poodcinali mu już różne części ciała i mężczyzna zmarł. We wsi Sawosze pow. Luboml Ukraińcy zamordowali 2 Polki, swoje żony.

We wsi Dołha Wojniłowska – Ziemianka pow Kałusz: Któregoś dnia w jesieni 1943 r. wieczorem Ukraińcy uprowadzili z Ziemianki trzy przypadkowe osoby: Adama Nieradkę i jego brata Jaroszyńskiego i Stefanię Ordyk. Związanych położyli na furmance, usiedli na nich i jadąc przez wsie: Dołhę, Niegowice i Humanów śpiewali: „Polaków wyriżem, Żydiw wydusym, wełyku Ukrainu zdobyty musym”. W lesie przy ognisku odczytano im „wyrok” i zamordowano (Zofia Marciak, w: Siekierka..., s. 209; stanisławowskie).


Jesienią 1943 w kolonii Smołowa pow. Włodzimierz Wołyński: „Do samoobrony we Włodzimierzu Wołyńskim wstąpiłem i ja, jesienią 1943 roku pojechałem z innymi żołnierzami polskimi i niemieckimi na akcję jako furman. Naszym celem była wieś Smołowa, gdy dotarliśmy na miejsce zatrzymaliśmy przy kościele katolickim i weszliśmy do środka, ponieważ był otwarty. Naszym oczom ukazał się makabryczny obraz, na drewnianej podłodze Kościoła znajdowało się dużo zaschniętej krwi, już wtedy byliśmy prawie pewni, że tu nikt świni nie szlachtował. Poza tym świątynia znajdowała się w bardzo dobrym stanie. W późniejszym czasie nasze przewidywania się sprawdziły, kiedy dowiedzieliśmy, że w Smołowej, w Kościele ukraińscy nacjonaliści pomordowali bardzo dużo Polaków. Świątynia stała nieco na uboczu te wsi. /.../ Wiele lat po wojnie, gdy po raz kolejny uczestniczyłem w +Zjeździe 27 WDPAK, spotkałem jednego z żołnierzy naszej dywizji, mieszkańca byłej polskiej kolonii Smołowa. Niestety jego imienia i nazwiska już dziś nie pamiętam, rozmawialiśmy jednak wtedy o tej krwi na podłodze Kościoła, a on powiedział tak: „W naszym kościele w Smołowej Ukraińcy wymordowali wielu Polaków podczas trwania mszy świętej!” Pamiętam, że nawet wymieniał niektóre nazwiska ofiar, które znał ale niestety i tych osób już dziś nie mogę sobie przypomnieć” (Eugeniusz Świstowski, w: www. ludobojstwo.pl; wspomnienia spisał Sławomir Roch).


Jesienią 1943 roku na Wołyniu działało 9 oddziałów partyzanckich Armii Krajowej:

1) Oddział „Łuny” (potem „Krwawej Łuny”) – dowódca ppor. Jan Rerutko „Drzazga”; liczył 107 partyzantów, przebywał w Przebrażu. 6 listopada 1943 roku „Drzazga” został zamordowany przez partyzantów sowieckich. Od 10 listopada dowódcą został por. Zygmunt Kulczycki „Olgierd”, oddział powiększył się do 170 partyzantów i przeniósł do Pańskiej Doliny.

2) Oddział.„Jastrzębia” – liczył około 150 partyzantów i działał w rejonie wsi Zasmyki – Kupiczów.

3) Oddział „Sokoła” – liczył około 120 partyzantów i działał razem z „Jastrzębiem”.

4) Oddział „Korda” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi RymaczeJagodzin.

5) Oddział „Piotrusia” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Spaszczyzna – Bielin.

6) Oddział „Bomby”, „Wujka” - liczył około 500 partyzantów i działał we wsi Stara Huta.

7) Oddział Gzymsa” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Stójło – Witoldówka.

8) Oddział Strzemienia” – liczył około 100 partyzantów i działał we wsi Rudnia Lwa, pod koniec 1943 roku połączył się z oddziałem ”Bomby”.

9) Oddział Ryszarda” – liczył około 80 partyzantów i działał w rejonie wsi Lubomirka – Klewań.

Oddziały liczyły łącznie około 1200 partyzantów, polska samoobrona na Wołyniu liczyła około 3600 uzbrojonych osób. Razem było około 4800 uzbrojonych Polaków. Oddziały UPA liczyły ponad 30 tysięcy uzbrojonych strzelców.

1 grudnia we wsi Zadyby pow. Kowel upowcy zamordowali 20-letnią Polkę.

Nocą z 1 na 2 grudnia w miasteczku Ostróg nad Horyniem pow. Zdołbunów zamordowali 10 Polaków: 5-osobową rodzinę, matkę z synem, 2 kobiety oraz jedną kobietę uprowadzili i ślad po niej zaginął.

3 grudnia we wsi Bielin pow. Kowel zamordowali 1 Polkę.

5 grudnia we wsi Nieświcz pow. Łuck upowcy zaatakowali Polaków, którzy schronili się w kościele i bronili przez kilka dni odcięci od żywności i wody. Gdy kończyła się im amunicja spuścili na sznurze jednego mężczyznę, który przyprowadził w ostatniej chwili pomoc samoobrony z Antonówki Szepelskiej. 45 Polaków wyjechało, część została. We wsi upowcy zamordowali 30 Polaków a w styczniu 1944 roku spalili kościół z lat 1612 – 1618.

6 grudnia we wsi Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali 42 Polaków, w większości siekierami, całe rodziny.

Nocą z 6 na 7 grudnia we wsi Budki Borowskie pow. Sarny upowcy oraz chłopi ukraińscy siekierami, kosami, kołkami, którymi przybijali ofiary przez brzuch do ziemi (jak np. Jadwigę Zalewską) i nożami zamordowali co najmniej 45 Polaków. Wiele dziewcząt i kobiet zostało przed zamordowaniem zgwałconych. Pierwsza grupa napastników (mężczyźni) mordowała, druga grupa (kobiety) rabowała, trzecia grupa (młodzież i dzieci) podpalała zabudowania.

Tej nocy we wsi Dołhań pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy, w podobny sposób jak w Budkach Borowskich, dokonali rzezi Polaków. Polska wieś szlachecka z 1844 roku przestała istnieć. Także we wsi Okopy pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy wymordowali ponad 100 Polaków. Oprawcy ofiarom rozcinali brzuchy, wbijali kołki w brzuch przytwierdzając ciała do ziemi, rąbali siekierami na kawałki, rozdzierali dzieci. Gdy na drugi dzień przyszli z lasu ci, którym udało się uciec w bieliźnie i uratować – niektórzy na widok zmasakrowanych ciał doznali zaburzeń psychicznych i kilka osób w szoku zmarło. Zakonnik o. Ludwik Wrodarczyk, lat 37, został uprowadzony. Ocalała resztka Polaków z o. Dziembą ukryła się w lesie, gdzie spożyła Wieczerzę Wigilijną, po czym powędrowała w kierunku Żytomierza i przyłączyła się do sowieckiej partyzantki.

Według relacji mieszkańców wsi Karpiłówka wysłuchanych przez Leona Żura w 1992 r. podczas pielgrzymki Polaków do wsi rodzinnej Budki Borowskie i sąsiednich, o. Wrodarczyk był 7 grudnia przesłuchiwany, bity i torturowany w domu sióstr Fedosji i Hanny Panfiłowien. Następnie, koło ich domu męczennika położyli na śniegu, rozcięli mu klatkę piersiową i wyjęli pulsujące serce. Na drugi dzień ojciec sióstr Panfiłowien pogrzebał księdza za stodołą i za jakiś czas przeniósł ciało pod las za wsią. Mogiły tej nie udało się odnaleźć. W domu sióstr Panfiłowiec pozostała plama krwi na ścianie – była widoczna jeszcze w 1992 r. (Siemaszko..., s. 763 – 764). 24 czerwca 1942 roku w kościele w Okopach odbył się odpust, na który przyszło tysiące Polaków „zza kordonu””, czyli przedwojennej granicy polsko-sowieckiej, nawet z Żytomierza. Wielu prawosławnych przechodziło na katolicyzm. O. Wrodarczyk pomagał ukrywającym się Żydom. Kiedy Kościół Katolicki uzna Go za błogosławionego?

W nocy z 7 na 8 grudnia 1943 r. liczna grupa banderowców trzema saniami podjechała pod plebanie rzymskokatolicką w Jazłowcu (pow. Buczacz – przypis. S.Ż.). Przy użyciu siekier i łomów wyważyła drzwi i wdarła się do budynku. Tam w jednym z pokoi pochwyciła śpiącego jeszcze ks. dr Andrzeja Kraśnickiego. Po kilku uderzeniach oprawców ksiądz wyrwał się im i schronił na strychu plebani. Tam go ponownie dopadli, bijąc połamali żebra, kości u rąk i nóg. Kiedy ks. Kraśnicki stracił przytomność, wówczas mordercy zepchnęli go przez okno strychu na leżącą pod ścianą budynku plebani stertę cegieł i kamieni. Stamtąd nieprzytomnego przenieśli na stojące sanie i wywieźli w nieznanym kierunku. Zwłok księdza nigdy nie odnaleziono. /.../ Wśród napastników rozpoznano Śnihurowicza, syna ukraińskiego popa z Jazłowca. On był organizatorem napadu (Władysław Ślęczka, w: Komański..., s. 682).

8 grudnia w futorze Dąbrowa pow. Sarny upowcy zamordowali 18 Polaków oraz 4 Ukraińców za odmowę udziału w mordowaniu Polaków.

16 grudnia w mieście Włodzimierz Wołyński zamordowali 30-letnią Polkę Antoninę Charapiuk.

17 grudnia w mieście Sarny woj. wołyńskie zmarła 20-letnia Polka od ran zadanych przez „ukraińskich partyzantów.”

19 grudnia we wsi Potok Górny pow. Biłgoraj Ukraińcy z SS „Galizien’ oraz policjanci ukraińscy z Tarnogrodu, Biszczy i Księżopola spalili 60 gospodarstw polskich i zastrzelili co najmniej 58 Polaków; Przed kościołem wyprowadzono z szeregu księdza Błażeja Nowosada i zabito go na strychu kościoła. Widziałem zwłoki księdza. Górną część czaszki miał odstrzeloną oraz całe ciało i ręce pokłute bagnetami (Jan Zabłotny, w: Jastrzębski...., s. 74; lubelskie).

20 grudnia w mieście Włodzimierz Wołyński upowcy zakłuli bagnetami 4 Polaków, w jednym domu 37-letnią Anastazję Lecką i jej sąsiadkę oraz w domu po przeciwnej stronie ulicy Lotniczej 80-letnią staruszkę z 10-letnim wnukiem.


21 grudnia 1943 roku w Starej Hucie pow. Kostopol dowódca oddziału partyzanckiego AK „Bomba” por. Władysław Kochański zaproszony został wraz ze swoim sztabem na kolejną popijawę (na „czaj”) do sowieckiego zgrupowania partyzanckiego gen. Michaiła Naumowa w sąsiedniej kol. Zawołocze, gdzie sowieci kwaterowali. Pojechało 5 oficerów, 13 podoficerów i 2 szeregowych. Przed północą do Peresiek (obok Starej Huty), gdzie stacjonował sztab polskich partyzantów, wdarło się około 30 partyzantów sowieckich ze zgrupowania „Naumowa” pod dowództwem „Bohuna”. Powołując się na rozkaz Kochańskiego „Bomby – Wujka” chcieli zabrać ze sobą pozostałych oficerów i podoficerów. Dowiedziawszy się, że wyruszyli oni w teren, sowieci odjechali, próbując jeszcze zamordować polskiego wartownika.

Dopiero po 1989 roku prawda o zbrodni sowieckich partyzantów została ujawniona. W Zawołoczu zabili oni 5 polskich partyzantów. Pozostałych powiązanych sznurami i szczelnie przykrytych wieźli saniami cały dzień i noc w nieznanym kierunku. Lucjan Paczewski „Staszek” pozostawił spisaną w rękopisie relację z tego porwania. 23 grudnia nad ranem zrobiono im postój. Po jakimś czasie zaczęto nas brać po dwóch i pod automatami prowadzić na łąkę w kierunku lasu w odstępach co 20 minut. /.../ Modliłem się żarliwie do Matki Boskiej, słysząc pojedyncze strzały oddawane w lesie. Widziałem, jak kilku Rosjan szło w tym kierunku z łopatami.

Po przesłuchaniu Paczewski nie został zamordowany, jak i jego kolega Witkowski. Do dziś dnia nie wiem, co nas uratowało od śmierci - wyznał w swojej relacji. Na skraju lasu zamordowanych zostało 6-ciu polskich partyzantów, natomiast 7-miu z „Bombą – Wujkiem” oraz księdzem Leonem Śpiewakiem sowieci powieźli dalej. Wieczorek kolację jedliśmy na podłodze. Ksiądz Śpiewak przypomniał nam, że dziś jest wigilia Bożego Narodzenia i zaproponował podzielenie się opłatkiem. „Wujek” ze skórki chleba zrobił opłatek, a ksiądz pobłogosławił tę skórkę i tak dzieliliśmy się jak opłatkiem. W tej wsi staliśmy przez kilka dni.

Po pobycie w więzieniu w Kijowie trafili potem na Łubiankę, gdzie odbył się ich proces. „Wujek” skazany został na 25 lat, do Polski powrócił z kopalni miedzi na Kołymie w 1956 roku.

Dowództwo nad oddziałem partyzanckim AK „Bomby” objął ppor. Feliks Szczepaniak „Słucki”. Bojąc się, że sowieci dążyć będą do ostatecznej likwidacji polskiego oddziału, opuścił on rejon Starej Huty. Nad ranem przyszliśmy do opuszczonych zabudowań kolonii polskiej Folwark – Osty. W ten sposób w wigilię Bożego Narodzenia znaleźliśmy się ponownie w odległości 10 km od Sarn. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni. /.../ Po względnym uporządkowaniu zajmowanych chałup i krótkiej drzemce, zaczęliśmy się szykować do obchodu Wigilii. Nie mieliśmy opłatków, ale pozostało jeszcze trochę suchego chleba. Podporucznik „Słucki” wziąwszy kromkę chleba, chodził po chałupach od plutonu do plutonu i dzielił się z nami jak opłatkiem. Składając sobie wzajemne życzenia, niektórzy płakali. Tyle przecież tragedii w ciągu minionego roku przeżyliśmy. /.../ Zasiedliśmy potem przy rozpalonym piecu i zaczęliśmy śpiewać kolędy, których znaliśmy wszyscy wiele. Zrobiło nam się wtedy jakoś lżej. Po północy poszedłem z kolegą szkolnym Stefanem Zielińskim na wartę i tak rozpoczęły się dla nas Święta Bożego Narodzenia (Czesław Piotrowski: Przez Wołyń...).

Oddział przedziera się przez tereny opanowane przez banderowców. Po trzech nieprzespanych nocach, omijając dziesiątki spalonych polskich wsi, resztkami sił dociera w południe 30 grudnia do Zofiówki i nawiązuje kontakt z Przebrażem.


Nocą z 22 na 23 grudnia we wsi Choronów pow. Rawa Ruska banderowcy zamordowali 16 Polaków: 3-miesięczne niemowlę o nazwisku Jardecki, 12-osobową rodzinę Łuszkiewiczów z 8 córkami w wieku od 2 do 22 lat oraz matkę z 2 synami.

24 grudnia (Wigilia):

We wsi Białogłowy pow. Zborów z rozkazu lokalnego upowca Iwana Króla Ukraińcy zarąbali siekierami Antoniego Rusinowskiego.

We wsi Dworzec pow. Równe „partyzanci” z UPA zamordowali 35 Polaków podczas wieczerzy wigilijnej, uchodźców z okolicznych wsi i koloni.

We wsi Kotłów pow. Złoczów zamordowali 7 rodzin polskich podczas wieczerzy wigilijnej, 35 Polaków. Wieczorem, przy silnej zadymce, ruszyliśmy do Kotłowa. Szło nas dziesięciu. W szkolnym budynku znaleźliśmy pomordowanych. Siedem rodzin: kobiety, dzieci, starcy i młodzi mężczyźni. Naliczyłem trzydzieści pięć osób. Widok był makabryczny: długi, zastawiony wigilijnymi potrawami stół cały był poplamiony krwią. Szczególnie utkwił mi w pamięci opłatek przesiąknięty krwią. Głowy niektórych pomordowanych tkwiły w miskach z potrawami. /.../ Od cudem ocalałego starca dowiedzieliśmy się, że wspólny wieczór wigilijny miał być wieczorem pożegnalnym: wszyscy pomordowani zaraz po świętach mieli opuścić wieś i przenieść się do miasta. /.../ Tam były pomordowane młode dziewczęta i jakże okrutnie... jedną powieszono za włosy na drzwiach i rozpruto jej brzuch, a drugiej z kolei ręce przybito gwoździami do stołu, a stopy – do podłogi. Albo ten maleńki chłopczyk... powieszony za genitalia na klamce... (Sikorski:..., s. 189 – 190 i 202).

We wsi Kruhów pow. Złoczów upowcy zamordowali 18 Polaków i 2 Ukraińców goszczących u Polaków podczas wieczerzy wigilijnej. Na ich mogile jest napis: „Bohaterska mogiła Polaków poległych 24.XII.1943 roku” (Komański..., s. 502).

Na przedmieściu miasta Łuck woj. wołyńskie upowcy oraz chłopi ukraińscy zaatakowali Polaków podczas wieczerzy wigilijnej mordując ich za pomocą siekier, noży i innych narzędzi. Stosowali tortury i gwałty, dzieciom rozbijali głowy o mur i słupy. Na przedmieściu Hnidawa zamordowali 57 Polaków, na przedmieściu Wólka 24 Polaków, na przedmieściu Krasne 16 Polaków. Tutaj w jednym domu poćwiartowane ofiary rozłożyli na talerzach wieczerzy wigilijnej. Znaleziono też dziecko w beciku z licznymi ranami zadanymi nożem. Na ulicy Równieńskiej zamordowali 7 Polaków oraz Ukrainkę z 2 dzieci „za karę”, że podczas katolickiego święta postawiła choinkę. Ofiar było znacznie więcej, m.in. 18-osobowa rodzina Pszczółków z Sienkiewiczówki i inni uciekinierzy z okolicznych wsi, futorów i koloni; co najmniej 115 Polaków (Siemaszko..., s. 660; Bolesław Gaweł: Lata włóczęgi, s. 151).

W miasteczku Ołyka pow. Łuck zamordowali 42 Polaków podczas wieczerzy wigilijnej; w jednym domu 37 Polaków w wieku od 1 roku życia do 73 lat, w drugim 5-osobową rodzinę (ojciec miał obcięte ręce i rozpłataną głowę, matka została zmasakrowana, dwaj synowie lat 7 i 9 mieli odrąbane palce a 6-miesięczną córkę udusili sznurkiem (Siemaszko..., s. 583 – 584).

25 grudnia (Boże Narodzenie):

We wsiach i koloniach: Batyń, Janówka, Lublatyn, Radomle i Stanisławówka pow. Kowel rankiem upowcy i okoliczni chłopi ukraińscy na czele z duchownym prawosławnym ubranym w szaty liturgiczne, z dużą liczbą wozów przygotowanych do załadowania zrabowanego mienia, dokonali napadu na ludność polską bestialsko torturując, gwałcąc dziewczęta i kobiety, okaleczając i mordując siekierami, nożami, widłami, bagnetami itp. Napadniętym pomocy udzieliła samoobrona z Kupiczowa. Na zdobytej furmance, którą jechał duchowny prawosławny, znaleziono ornaty zrabowane z kaplicy w Dolsku. W kol. Janówka zamordowali 43 Polaków; w kol. Radomle 48 Polaków a w walce poległo 6 Polaków; w kol. Batyń 9 Polaków; w tym dogonili na zamarzniętym jeziorze uciekające do sąsiedniej wsi Janówka 4 Polki (babkę, matkę i jej 2 córki) i zarąbali je siekierami. Nie ustalono liczby ofiar w kol. Lublatyn i w kol. Stanisławówka, gdzie w walce poległo 4 Polaków.

W same święta Bożego Narodzenia bandy ukraińskie dokonały napadu na polską wieś Bołdury, mordując kilkadziesiąt osób i paląc 30 gospodarstw (Włodzimierz Banasiak: Małopolska Wschodnia pod rządami Trzeciej Rzeszy, Rzeszów 1990).

W osadzie Bortnica pow. Dubno upowcy zamordowali 8 Polaków i 3 ukrywanych Żydów, osada została spalona. We wsi Drużkopol pow. Horochów polskie małżeństwo lat 65 i 70, ostatnich jeszcze mieszkających tutaj Polaków. We wsi Hnilice Wielkie pow. Zbaraż 40 Polaków z 8 rodzin. W mieście Łuck woj. wołyńskie powiesili w parku miejskim 50-letniego Franciszka Pilarskiego. We wsi Monasterzyska pow. Buczacz policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków, lekarza i studenta (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Zagłada Krościatyna, w: „Nasz Dziennik” z 4 września 2003 r.).

Boże Narodzenie 1943 we wsiach Ponikwa, Pereliski i Wołochy pow. Brody: „Najbardziej makabryczny był mord dokonany w Boże Narodzenie 1943 roku. Nacjonaliści uprowadzili z okolicznych wiosek – Wołochów, Perelisek i Ponikwy – 14 osób, w tym dwie kobiety. Wśród uprowadzonych było też dwóch Ukraińców. Jeden ożenił się z Polką, a drugi, dezerter z ukraińskiej policji, nie chciał współpracować z UPA. Po kilku dniach psy wywlekły ich ciała, które leżały pod śniegiem w pewnej odległości od naszego domu. Ciała były zamarznięte i obdarte z ubrań. Wszyscy byli strasznie zmasakrowani. Najbardziej pastwiono się nad naszym sąsiadem Ignacym Żeglińskim. To był potężny mężczyzna, silnie zbudowany. Widocznie bronił się, bo miał całkiem rozgniecioną głowę (do dziś nie wiem, w jaki sposób to zrobili), wklęsłą klatkę piersiową z połamanymi żebrami. Do tego miał zrobione tzw. rękawiczki, polegało to na nacięciu żywemu człowiekowi skóry w okolicach łokcia i ściągnięciu jej z przedramienia i dłoni” (Stanisław Żuk: „To ludobójstwo przyszło z Wołynia”; w: „Nasz Dziennik” z 28.II. – 1.III. 2009).

26 grudnia w miasteczku Chyrów pow. Dobromil do polskiego domu, gdzie odbywało się wesele, bojówkarze OUN ze wsi Grodowice wrzucili granat zabijając 7 Polaków i 12 raniąc. We wsi Dubie pow. Brody zamordowali 27 Polaków, w tym 5 rodzin.

W przysiółku Łukasze (należącym do wsi Nakwasza pow. Brody – przyp. S.Ż.) mieszkała rodzina dróżnika Buczkowskiego. Wyjechała do Złoczowa i tam, na przedmieściu, rodzice i syn zostali zamordowani. Ojca przybito do ściany jak Chrystusa. Na Łukaszach został zamordowany Jan Kowal „Jaśko Florków”, przez powieszenie na półszorku przy szyi końskiej. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia na kolędę chodzili po domach polskich Ukraińcy. Między innymi poszli do brata Tomasza Czaplija. Jeden z kolędujących Josyf Szczyrba bił kluczami T. Czaplija, a następnie wziął widelec z ogórkiem i częstował nim wszystkich. Podczas tego wbił widelec w Tomasza Czaplija gardło i tak silnie go poranił, że ten do rana zmarł. W Bendasie, w czasie kolędy, zamordowani zostali Węgrzynowscy i Sikorowie. /.../ Sikorów wyprowadzono na podwórze i na stołku do rżnięcia drzewa rżnięto ich piłą dogadując: „Pomału riżyte, szczop dalsze boliło”. Zostali tam również zamordowani Radeccy, ojciec i syn. Nałożono im na szyję sznur i kij, którym kręcono tak długo, aż się podusili. Zamordowany został Karol Małecki i jego córka Józefa Szeremeta z Niemiacz, która przyszła na święta do ojca. Była strasznie pobita. /.../ W tym samym czasie w Nakwaszy banderowcy zamordowali Marię Żurawską. Ciągnęli ją za włosy i strzelali do niej 7 razy (Bronisław Oleksy, w: Komański..., s. 591).

28 grudnia we wsi Dermanka pow. Łuck upowcy zamordowali 4 Polaków; w tym 13-letnią dziewczynkę oraz młode małżeństwo liczące po 19 lat. W mieście Hrubieszów Ukrainiec Iwan Kwiatkowski z Sahrynia zastrzelił polskiego lekarza Władysława Kuczewskiego, prezesa RGO.

30 grudnia w miasteczku Beresteczko pow. Horochów upowcy zamordowali 4-osobową rodzinę polsko-rosyjską Licholotów: Rosjanina, jego żonę Polkę i ich 2 małe córki, które przybili gwoździami do desek łóżka i spalili żywcem.

Na początku grudnia w kol. Karczunek pow. Włodzimierz Wołyński okrążyli dom i spalili żywcem 2 rodziny polskie liczące 9 osób. W kol. Młodzianówka pow. Kostopol „powstańcy ukraińscy” obcięli głowę Marcelemu Rudnickiemu i osadzili na sztachecie ogrodzenia, resztę jego ciała i żonę spalili wraz z domem.

Ponadto w grudniu 1943 roku upowcy dokonali mordu ludności polskiej w kilkudziesięciu miejscowościach. Poniżej znajduje się kilka przykładów zbrodni.

We wsi Boratyn pow. Sokal obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali około 50 Polaków. We wsi Cucałowce pow. Żydaczów powiesili na słupach 2 Polaków, wcześniej wycięli im języki i odcięli ręce. We wsi Czarnokoniecka Wola pow. Kopyczyńce zamordowali 3 Polaków, w tym 18-letnią dziewczynę. We wsi Darachów pow. Trembowla dwaj Ukraińcy, bracia, powiesili Polaka, męża ich siostry.

W futorze Dobrowica pow. Kowel policjant ukraiński zastrzelił 14-letniego polskiego chłopca.

We wsi Grabowiec pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 2 Polki: żonę Ukraińca i jej siostrę. We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla „powstaniec ukraiński” o nazwisku Tomczuk odciął głowę swojej żonie, Polce i przekazał ją do terenowego dowództwa OUIN, jako dowód ochoty walki o „samostijną Ukrainę” (Komański..., s. 402).

We wsi Niemirów pow. Rawa Ruska banderowcy zamordowali 50 Polaków, gospodarstwa ich obrabowali i spalili. We wsi Pieniaki pow. Brody uprowadzili z leśniczówki leśniczego; zwłoki miały ucięty język, uszy i wydłubane oczy.

We wsi Potoczyska pow. Horodenka obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 9 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę kościelnego: ojca, 10-letniego syna Józefa Krasowskiego, któremu wydłubali oczy i powiesili na drzewie obok kościoła oraz córkę Zofię, którą przybili gwoździami na drzwiach mieszkania, gdzie skonała w męczarniach (Jastrzębski..., s. 132; stanisławowskie).

We wsi Stechnikowce pow. Tarnopol Ukrainiec Danyło Chemij otrzymał list od prowidnyka OUN lub od dowódcy UPA nakazujący mu zabicie swojej żony, Polki, oraz ich dwóch córek, gdyż są Polkami. Nie zrobił tego i otrzymał jeszcze dwa listy grożące, że zrobią to inni. Przygotował się do obrony. Gdy nocą dwóch napastników wyłamało drzwi, uderzył ich siekierą. Zapalił lampę i zobaczył, że był to jego ojciec i brat (Komański..., s. 383).

W kol. Strzelecka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz chłopi ukraińscy, używając kul, siekier, noży itp., torturując i okaleczając, zamordowali 47 Polaków. W rodzinie Prucnala wymordowano 8 osób, w tym 6 dzieci. Dzieci porąbano siekierą, odcięte głowy nabijano na kołki w płocie, 9 miesięczne dziecko nabito na płot żywcem. Właściciela wiatraka oraz 5 dzieci rannych wrzucono do studni. Wśród oprawców był ukraiński policjant Aleksy Kalińczuk, syn diaka z Korytnicy. Na przełomie 1943/1944 zgwałcił on i zastrzelił Polkę. Po wojnie zamieszkał w Kaliszu pod przybranym nazwiskiem Jan Wiśniewski. Sądzony w 1969 roku w Lublinie za zbrodnie na ludności żydowskiej i polskiej otrzymał karę 15 lat więzienia (Siemaszko...., s. 851).

We wsi Świdowa pow. Czortków banderowcy zarąbali siekierami 20 młodych Polaków pochodzących z woj. krakowskiego, pozostawiając na piersiach swoich ofiar kartki z napisem: ”Polska od morza do morza”. We wsi Taraż pow. Łuck upowcy zamordowali 75-letnią Polkę.

We wsi Zastawcze ad Hołhocze pow. Podhajce zamordowali 31-letniego Michała Plaifera i 15-letniego Jana Koźlaka. Była to sobota, ojciec pojechał wozem z dwoma chłopcami, Janem Koźlakiem, lat 15 i Franciszkiem Hertmanem, lat 15, saniami do lasu po drzewo. W lesie złapali ich banderowcy, ojcu kazali położyć się na saniach, nakryli go wojskową celtą, posiadali na nim i okładając go kolbami pojechali w głąb lasu. Po zatrzymaniu się tam rozpoczęli go torturować – wycieli mu obie łydki, a gdy krzyczał, obcięli mu język, następnie wydłubali mu oko, nacięli skórę wokół głowy i zdjęli ją z czaszki. Po tych torturach powiesili go na drzewie. Razem z ojcem, w podobny sposób, zginął Jan Koźlak. /.../ Przez długi czas nikt nie miał odwagi zdjąć wiszące ciało. Po zdjęciu ojca stwierdzono również ślady noża na karku. /.../ Matka go pochowała, a niedługo potem (około dwa miesiące) sama została zamordowana. Pamiętam, jak banderowcy zabrali moją mamę, bardzo się bałem, gdy oderwano mnie od niej. Mnie zabrali do jednego domu, a mamę do drugiego. Słyszałem jej krzyki, sam krzyczałem ze strachu, chciałem uciekać. Razem ze mną były zamknięte inne dzieci. Po około dwóch tygodniach, udało mi się uciec, wyskakując przez okno i uciekając do lasu. Gdy błądziłem bez celu, złapali mnie młodzi ukraińscy chłopcy i zaczęli mnie kopać, dusić, bić. Jeden z nich załatwił się na moją głowę. Na szczęście nadeszła jakaś kobieta, nakrzyczała na nich i kazała im odejść. Mnie odprowadziła kawałek i powiedziała mi: „teraz już sobie idź”. Chodziłem bez celu po lesie, aż trafiłem do partyzantki (Ochotnicza Brygada Straży Podolskiej w Szwejkowie). /.../ Miałem niecałe 6 lat, cudem ocalałem, byłem sierotą Tadeusz Plajfer, w: Komański..., s. 760 – 761).

We wsi Żorniska pow. Gródek Jagielloński: W grudniu 1943 roku został wywołany z mieszkania przy młynie w Żorniskach Dziendzielak, zięć młynarza. Jego zwłoki zostały odnalezione dopiero w marcu 1944 roku, gdy odtajały śniegi. /…/ Dziendzielak był tylko w kalesonach, bez obuwia i koszuli. Kości u rąk miał połamane. Za paznokciami u rąk wbite drzazgi, a od okolicy kości ogonowej po samą szyję wzdłuż kręgosłupa miał wycięty pas skóry i nawinięty na patyk. Twarz miał całkowicie zmasakrowaną, trudną do rozpoznania (Feliks Cały; w: Siekierka…., s. 226; lwowskie).

Pod koniec grudnia we wsi Łubianki Wyższe pow. Zbaraż upowcy uprowadzili 2 rodziny polskie liczące 8 osób i ślad po nich zaginął. We wsi Stebnik pow. Drohobycz zamordowali 9 Polaków: nauczycielkę z 2 dzieci, 2 kobiety i 3 dzieci oraz 1 mężczyznę.

Zimą 1943 w miasteczku Bołszowce pow. Rohatyn banderowcy zamordowali wikariusza o. Wojciecha Zająca (karmelitę), wyrwali mu język i genitalia a ciało porąbali na drobne kawałki. Zamordowali także nie ustaloną liczbę Polaków w miasteczku.

Na początku 1943 roku we wsi Dermanka pow. Kostopol upowcy zamordowali Polaka ożenionego z Ukrainką, jego 7-letnią córeczkę nasadzili na pal na oczach matki, a na końcu ją też zamordowali. W kol. Horodyszcze pow. Kostopol zamordowali małżeństwo polskie: mężczyznę pokłuli bagnetami i przecięli piłą, kobietę zakłuli bagnetami

Ponadto w 1943 roku (świadkowie nie zapamiętali dokładniejszej daty) „powstańcy” ukraińscy dokonali mordów na ludności polskiej w kilkudziesięciu miejscowościach.

W kol. Aleksandrówka pow. Łuck gm. Kniahininek zamordowali 2 Polki, w tym jedną jej własny mąż, Ukrainiec. W kol. Aleksandrówka pow. Łuck gm. Rożyszcze sołtys Ukrainiec zebrał wszystkich Polaków do stodoły, co najmniej 5 rodzin, po czym zostali oni bestialsko wymordowani; m.in. mężczyźnie wyłupali oczy, obcięli język, obwiązali drutem kolczastym i wlekli za końmi. W kol. Alfredówka pow. Kostopol Ukrainka zamordowała na rozkaz UPA swojego męża, Polaka. Także w kol. Antolin pow. Kostopol Ukrainka o panieńskim nazwisku Wowk (Wilk) zamordowała swojego męża Polaka i przyłączyła się bojówki UPA. W tej wsi bulbowcy zamordowali 5 Polaków, w tym małżeństwo z dzieckiem oraz 21-letnią kobietę.

Jak opowiadała mi moja znajoma, Paraska Niusiukowa, we wsi niedaleko Beresteczka banderowcy napadli na kilka zamieszkałych tam polskich rodzin. Wybito w pień, dwoje dzieci od piersi nasadzono siedzeniem na ostry płot” (Bolesław Goczoł: Lata włóczęgi, s. 149).

W majątku Bereźce pow. Krzemieniec zamordowali 39-letnią Polkę. We wsi Białostok pow. Kowel spalili polskie zabudowania oraz zamordowali wszystkich pracujących w majątku 49 Polaków, uratował się jedynie 6-letni chłopiec ukryty w krzakach agrestu. We wsi Bodiaki pow. Krzemieniec zamordowali 25-letnią Polkę. We wsi Borki pow. Krzemieniec dokonali rzezi 77 Polaków; 82-letniego Ostachowskiego ożenionego z Ukrainką oraz jego 3 dzieci uważających się za Polaków zamordowała jego córka i syn uważający się za Ukraińców (Siemaszko...,s. 417). W kol. Boża Wola pow. Włodzimierz Wołyński sąsiad Ukrainiec zamordował żonę Antoniego Stelmacha z trojgiem dzieci a inni Ukraińcy zamordowali Marię Fornal z dwojgiem dzieci; łącznie 7 Polaków: 2 matki i 5 ich dzieci. We wsi Brany pow. Horochów upowcy dokonali rzezi około 50 Polaków, kobiety i dzieci były wrzucane do studni. We wsi Budki Snowidowickie pow. Sarny zamordowali 35-letnią Franciszkę Podgórską. W miasteczku Bursztyn pow. Rohatyn zamordowali na drodze 2 Polki, lat 30 – 35, w tym córkę właściciela restauracji. We wsi Bykowce pow. Krzemieniec zginęło 32 Polaków a mordów dokonywały nawet wyrostki ukraińskie.

W kol. Cegielnia pow. Kowel „Ukraińcy zabili motykami matkę Stanisława Osaka”. We wsi Cepcewicze pow. Sarny jedynym „zwycięstwem partyzantów ukraińskich” w 1943 roku było zamordowanie 30-letniej Polki, Olgi Wolak. We wsi Chodaki pow. Krzemieniec żywcem spalili 1 Polkę oraz drugą, matkę Sawki Rawskiego, przywiązali za nogi do furmanki i wlekli przez całą wieś aż do zgonu, za powrót do wiary katolickiej. Jej rodzice byli zrutenizowanymi Polakami, którzy przeszli na prawosławie pod naciskiem rosyjskich władz zaborczych (Siemaszko..., s. 445). We wsi Chorochoryń pow. Łuck Ukraińcy, bracia Zińczukowie, zamordowali 1 Polkę. W futorze Chwałka pow. Włodzimierz Wołyński „partyzanci ukraińscy” siekierami i widłami zamordowali: 8-osobową rodzinę Filów, 10-osobową rodzinę Waszkiewiczów z 8 dzieci oraz Konstantego Mrozowskiego. Łącznie 19 Polaków: 3 mężczyzn, 2 kobiety i 14 dzieci.

We wsi Derć pow. Sarny zamordowali nauczyciela Kazimierza Lecha: obcięli mu uszy, nos i częściowo obdarli ze skóry. We wsi Dermań pow. Zdołbunów zamordowali co najmniej 40 miejscowych Polaków oraz około 150 Polaków wyłapanych w okolicy. Wydłubywali im oczy, po czym wrzucali głowami w dół do studni – łącznie około 190 Polaków. W kol. Dębowa Karczma pow. Łuck zamordowali 18 Polaków, m.in. Polkę i jej 8 dzieci – żonę Ukraińca, który z rozpaczy powiesił się. We wsi Dźwiniacz pow. Nadwórna zamordowali Gizelę Cybak i jej 6-cioro dzieci. We wsi Glińsk Czeski pow. Równe zamordowali 19 Polaków, w tym kobietę ukrzyżowali. We wsi Goleszyce pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zastrzelili 10 Polaków, w tym za ukrywanie 3 Żydów. We wsi Grabowiec pow. Hrubieszów w czasie wysiedlania policjanci ukraińscy z Niemcami zamordowali 52 Polaków: 30 mężczyzn, 13 kobiet, 9 dzieci. Policjanci ukraińscy: Barczuk, Czarnecki i Wojciechowski żywcem zakopali w ziemi Polaka o nazwisku Mokrzycki, pochodzącego ze wsi Skomorochy (Jastrzębski....; s. 97; lubelskie).

We wsi Harajówka pow. Łuck „powstańcy ukraińscy” zamordowali 76-letnią Polkę. We wsi Horynka pow. Krzemieniec ustawili rzędem nad dołem kilkunastu Polaków, wykręcili im ręce w łokciach, torturowali a potem rozstrzelali, w tym 3 rodziny. We wsi Hulcza Czeska pow. Zdołbunów zamordowali za pomocą noży Polaka, staruszka. We wsi Huta Różaniecka pow. Lubaczów w wyniku donosów miejscowych Ukraińców i policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 110 Polaków: 60 dzieci wywieźli do obozu w Zamościu i na Majdanek, gdzie wszystkie zostały zamordowane; 50 osób dorosłych od 18 roku wzwyż, z których część rozstrzelali (w tym ks. Józefa Śliwę), 14 osób zmarło śmiercią głodową na Majdanku.

We wsi Hwozdów pow. Równe „partyzanci ukraińscy” zamordowali 2 Polki, w futorze Jaźwinki pow. Sarny także 2 Polki. W kol. Jeziorany Polskie pow. Kowel zamordowali 11 Polaków, w tym ojca z 18-letnią córką oraz dziewczyny lat 22 i 23. W futorze Jezioro pow. Sarny postrzelili Niemca jadącego motocyklem i oskarżyli o to młodego Polaka, w wyniku czego został on powieszony na drzewie koło szkoły a 7 osób z jego rodziny Niemcy zastrzelili. We wsi Jezioro pow. Sarny upowcy spalili żywcem 3 rodziny polskie. W kol. Józefówka pow. Kostopol zamordowali 1 Polkę. W kol. Julianów pow. Kowel bestialsko zamordowali 14-letniego polskiego chłopca.

W osadzie Kalinówka pow. Włodzimierz Wołyński 25-letnią Polkę. We wsi Klecka Mała pow. Równe w niedzielę rano chodząc od domu do domu zamordowali 23 Polaków. Alina Bagińska, lat 27, została rozerwana widłami i wrzucona do płonącego domu z córeczkami: 8-miesięczną Karoliną i 4-letnią Reginą. Sołtysowi Stanisławowi Bagińskiemu odrąbali głowę i rozerwali ciało widłami (dziubakami do zrzucania z wozu obornika w polu). Zarąbali dwie 6-osobowe rodziny oraz 18-letnią dziewczynę. Około 60-letnich braci: Jakuba i Mariana Kuriatę rozerwali widłami (dziubakami). Za postawienie krzyża na grobie Polaków zamordowali rodzinę ukraińską (Siemaszko..., s. 699).

Relacja Ireny Kozlowskiej z osady Klesów pow. Sarny: W zimie Ukraińcy mordowali swoje ofiary w ten okrutny sposób: przywiązywali do drzew i oblewali zimną wodą, aż warstwa lodu pokryła przywiązane ofiary (Siemaszko..., s. 1220).

W kol. Klin Stawiecki pow. Kostopol zamordowali 1 Polkę. W miasteczku Klewań pow. Równe 3 polskich chłopców w wieku 10 – 12 lat, pasących bydło na obrzeżu miasteczka. We wsi Kochawina pow. Żydaczów 3 Polaków: właściciela majątku, jego żonę i teścia, oraz uprowadzili 5-letniego syna, który zaginął bez śladu. W kol. Kodobyszcze pow. Kostopol młodą Polkę zaprosił jej narzeczony do swojej ukraińskiej rodziny na noc i tam została zamordowana. W kol. Kołodeskie Budki pow. Łuck „partyzanci ukraińscy’ zamordowali 8 Polaków, w tym 4-osobowa rodzinę. 13-letniego Mieczysława Szuryńskiego przybili za język do stodoły i wbili mu kołek w klatkę piersiową (Siemaszko..., s. 541). We wsi Kołodeże pow. Łuck „ukraiński powstaniec” zamordował swoją żonę Polkę i ich wspólne dzieci. We wsi Korsynie pow. Kowel sołtys tej wsi, Ukrainiec, powiesił się pod figurą koło wiatraka Majewskiego, nie mogąc pogodzić się z mordowaniem przez Ukraińców Polaków (Siemaszko..., s. 397). W miasteczku Korytnica pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 1 Polkę. Na terenie gminy Korytnica zarąbali szpadlem 12-letniego Kazimierza Surmacza pasącego konie na łące. Jego matkę i dwie siostry ukrył sąsiad Ukrainiec, a następnie wywiózł furmanka pod słomą do Lubomla.

W mieście Kostopol woj.. wołyńskie „Ukrainka Ganśka rozpruła brzuch brzemiennej Polce, wyjęła płód i wbiła na kołek, a na pytanie drugiej Ukrainki, dlaczego to zrobiła, odpowiedziała, że „przecież to była Polaczka’” (Siemaszko..., s. 324). W okolicy Kostopola „partyzanci ukraińscy” przecięli piłą Stanisława Hermaszewskiego, a 40-letniego Teofila Cybulskiego przywiązali do wozu i ciągnęli, aż został strzęp człowieka (Siemaszko..., s. 323). Także w pobliżu Kostopola zamordowali kilkunastu Polaków, w tym 2 nauczycieli oraz Antoniego Hajdamowicza z nieustaloną liczbą Żydów, których ukrywał.

We wsi Krościatyn pow. Równe spalili żywcem w szopie 6 dzieci Bolesława Słowińskiego w wieku od 1 roku życia do 12 lat, które przywieźli ze wsi Woskodawy, gdzie pokłuli je widłami i ranne nabijali na widły i kładli na furmankę (Siemaszko...., s. 714); tam też zarąbali siekierami ich rodziców. W pobliżu miasta Krzemieniec woj. wołyńskie zamordowali Polaka, każąc patrzeć na to córeczce, a następnie nabili dziecko na widły i podnieśli w górę, mówiąc: „Macie polskiego orła’ (Siemaszko..., s. 482).

W futorze Laszówka pow. Krzemieniec ukraińskie wyrostki zatrzymały polskie małżeństwo Białowąsów, zaprowadziły do Domu Ludowego i tam zamordowały zadając wiele ran kłutych w klatkę piersiową i w plecy. We wsi Leszczatów pow. Sokal banderowcy obrabowali i zniszczyli kościół i plebanię, złapali ks. Zygmunta Targosza gdy wracał z pogrzebu, porżnęli nożami i zostawili na drodze sądząc, że nie żyje. On jednak cudem ocalał; natomiast zamordowali jego woźnicę, Polaka.

W osadzie Łabędzianka pow. Dubno zamordowali 1 Polkę. W mieście Łuck woj. wołyńskie z rzeki Styr wyłowiono okaleczone bestialsko zwłoki pomordowanych Polaków, w tym powiązanych drutem. W jednym z pochówków pogrzebano 60 takich ofiar. Często widywano Polaków z rękami związanymi drutem, prowadzonych do więzienia przez policjantów ukraińskich; łącznie takich ofiar było kilkaset. W okolicy miasta Łuck woj. wołyńskie „partyzanci ukraińscy” spalili z domem matkę z 9-miesieczną córeczką.

W pewnej wiosce w powiecie łuckim, nauczycielkę, która tam pracowała przez osiemnaście lat, zamordowali w ohydny sposób. Kazano jej się położyć na podwórku przed jej własnym mieszkaniem i ciż starsi jej uczniowie wbili zaostrzony gruby pal w środek brzucha” (Bolesław Gaweł: Lata włóczęgi, s. 149).

We wsi Majdan pow. Kamień Koszyrski woj. poleskie „partyzanci ukraińscy” zamordowali co najmniej 156 Polaków. Uratowały się tylko 3 osoby. W latach 60-siątych mieszkaniec tej wsi, który ocalał, gdyż nie było go we wsi podczas rzezi, postawił pomnik na zbiorowej mogile z wyrytym napisem, że znajduje się w niej 156 osób zamordowanych przez Ukraińców. Gdy po 10 latach odwiedził ponownie rodzinne strony stwierdził, że tablica na mogile została zamieniona, a treść brzmi, że zostali wymordowani przez Niemców (Siemaszko..., s. 1149). We wsi Mańków pow. Horochów upowcy zamordowali 14-letniego chłopca polskiego. W kol. Marianówka pow. Łuck 5 Polaków, w tym 2 dzieci zmarło z głodu i trudu ucieczek. W kol. Marianówka pow. Zdołbunów Aniela Łącka poszła do sąsiadów Ukraińców w odwiedziny i została przez nich powieszona żywcem za piersi na drzewie, skonała w męczarniach (Siemaszko..., s. 992). We wsi Markowicze pow. Horochów „partyzanci ukraińscy’ spędzili do piwnicy 5 rodzin polskich (około 25 osób) i wrzucili granaty; piwnica zawaliła się a ziemia nad nią jeszcze przez jakiś czas ruszała się. Między wsią Maślanka a wsią Użyniec pow. Dubno bestialsko zamordowali 2 Polki. We wsi Matwiejowce pow. Krzemieniec w okrutny sposób także 2 Polki: 70-letnią babkę i jej 16-letnią wnuczkę. We wsi Medwedówka pow. Kostopol Ukrainiec zwany „Kozakiem” zamordował swoją żonę Polkę. We wsi Mikulin pow. Równe Ukraińcy z OUN zamordowali bestialsko 11 Polaków: 2 rodziny mieszkające w jednym domu, w tym dzieci lat 1, 3, 11 i 14-letnie bliźnięta oraz dziewczyny lat 25 i 26. Koło wsi Młynów pow. Dubno upowcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską Drutkiewiczów. We wsi Mosurowce pow. Krzemieniec 35-letnią Polkę

We wsi Niweck pow. Sarny spalili żywcem 7 polskich rodzin, ponad 28 Polaków. W kol. Nowa Ziemia pow. Łuck oderżnęli piłą głowę Kwiatkowskiej, mieszkance wsi Balarka. We wsi Nowomyslk pow. Zdołbunów zamordowali miejscowego duchownego prawosławnego z żoną, za odmowę poświęcenia krzyża na usypanym kopcu, który był sygnałem do mordowania Polaków. Syn popa był członkiem bojówki UPA (Siemaszko..., s. 993).

We wsi Ochnówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 1 Polkę. W osadzie Orżew pow. Równe 2 Polaków: jednemu założyli sznurek na szyję i skręcali patykiem aż do skonania, drugiemu wydłubali oczy, odcięli ręce i nogi i wrzucili do mrowiska. Mieszkańcy osady widzieli płynące zwłoki kilku kobiet w ciąży z rozprutymi brzuchami, prawdopodobnie ofiary nocnego napadu UPA na wieś Beheń pow. Równe.

W kol. Palcza pow. Łuck zamordowali 18 Polaków z rodziny Falkowskich. W kol. Paniów pow. Łuck 6-osobową rodzinę polską z dziećmi lat 4, 6 i 8. W kol. Perestaniec pow. Sarny zarąbali siekierami 12-osobową rodzinę polską o nazwisku Kopacz: babkę, rodziców i 9 dzieci, najmłodsze miało 6 miesięcy. We wsi Piórkowicze pow. Kowel oddział samoobrony z Radomla znalazł zwłoki w studni oraz zwłoki dziecka przybite do drzwi i ściany w jednym z domów (Wiesław Donajski; Wspomnienia Jana Józefa Donajskiego vel Józefa Dunajskiego ps. „Brudny”; w: „Biuletyn informacyjny 27 DWAK, nr 2/2000). We wsi Poddębce pow. Łuck upowcy zamordowali poprzez przybicie do ziemi zaostrzonym kołkiem, nauczycielkę Halinę Dmochowską, kierowniczkę szkoły i działaczkę społeczną wśród ludności ukraińskiej. Miejscowi chłopi ukraińscy z radością przyglądali się zbrodni (Siemaszko..., s. 591). We wsi Podlisy pow. Kowel 12 krewnych Ukraińca, który ożenił się z Polką, ciężko poraniło ich 2 dzieci i półżywych zasypali ziemią. We wsi Porsk Mały pow. Kowel upowcy uprowadzili 17-letniego chłopca i w pobliskim lesie odrąbali mu głowę oraz członki. Szczególnie pastwili się nad Zofią Kucałą, pozbawiając kolejno różnych części ciała. Jednego z mieszkańców przerżnęli piłą. Ukrywających się w stogach siana zakłuli bagnetami (Siemaszko..., s. 334). W futorze Puchacz pow. Sarny zarąbali siekierami młodą Polkę.

We wsi Radochówka pow. Równe zamordowali ponad 20 Polaków; zwęglone zwłoki na 2 furmankach przywieziono do Ołyki na cmentarz rzymskokatolicki. W kol. Rafałówka pow. Łuck 1 Polkę. We wsi Rakowiec pow. Luboml 3-osobową rodzinę polską: 80-letniego dziadka i jego 2 małych wnucząt. Koło wsi Rokitno pow. Sarny 45-letnią Polkę. We wsi Romanów pow. Przemyślany 15-letniego chłopca polskiego, który poszedł do pracy u gospodarza Ukraińca. We wsi Rudnia Potasznia pow. Kostopol zarąbali siekierami na drodze młodego Polaka Kazimierza Zemke, mieszkańca wsi Orzechowa, a jego ojcu kazali posprzątać leżące szczątki syna (Siemaszko..., s. 277). Między wsią Rymacze a wsią Sztuń pow. Luboml zarąbali siekierami Polkę a jej małą córeczkę udusili jej fartuszkiem, gdy uciekały ze wsi Sztuń. We wsi Rzeczki pow. Równe wymordowali większość Polaków, kilka rodzin; bulbowiec Wasyl Grabowśkyj zamordował w lesie 22-letnią Sabinę Bronowicką.

W futorze Sakłów pow. Sarny upowcy zarąbali siekierami 2 rodziny polskie liczące co najmniej 8 osób, ich dom z rozkładającymi się już ciałami spalili partyzanci sowieccy. We wsi Silno pow. Łuck zamordowali 18-letnią Polkę. W kol. Smyga pow. Dubno zwiad AK natknął się na ciała polskich dzieci powbijanych na sztachety (Siemaszko..., s. 103).

We wsi Somin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali Ukraińca Sergieja Czobotara z rodziną i dwie Polki ze wsi Radowicze pow. Kowel, każdą z dwojgiem dzieci, tj. 28-letnią Katarzynę Kułakowską z 8-letnim synem Janem i 4-letnia córką Stanisławą oraz 36-letnią Katarzynę Młynek z córką Teresą i 8-letnim synem Edwardem. Wcześniej Czobotar zabrał te dwie znajome mu rodziny do siebie, ukrywał jakiś czas w swoim gospodarstwie, a następnie przeprawił przez Bug, gdzie zostały złapane przez policjantów ukraińskich i przekazane upowcom z Sominie. We wsi Szczurowice pow. Radziechów, z donosu policji ukraińskiej aresztowany został przez gestapo, przesłuchiwany i po kilku tygodniach zwolniony ks. Jan Witek. Podczas powrotu do domu został zatrzymany przez ukraińskich „partyzantów” i zamordowany (Komański..., s. 323).

W gminie Tuczyn pow. Równe po torturach zamordowali 10 Polaków, w tym zgwałcili i zmasakrowali Zofię Jantę. We wsi Turopin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy trzykrotnie usiłowali zamordować Hipolita Niemca, za każdym razem udawało mu się zbiec; ostatni raz z dołu kopanego sobie na mogiłę; po wojnie spotkał on w Kłodzku jednego ze swych oprawców. Na stacji kolejowej Tutowicze pow. Sarny 7 Polaków powiązali sznurkami i podusili. We wsi Tynne pow. Sarny skatowali przyprowadzonego młodego Polaka, po czym wyprowadzili go związanego powrozem i ślad po nim zaginął.

W kol. Urszulin pow. Równe zamordowali 96-letniego Polaka (Folgenty Reszczyński). Koło miasteczka Uściług pow. Włodzimierz Wołyński rodzinę polską: 70-letniego mężczyznę, jego 2 córki lat 20 i 24, natomiast 3-letni synek jednej z nich zmarł z głodu pełzając po zwłokach pomordowanych i wołając „mamo, mamo” (Siemaszko..., s. 960).

We wsi Wacławka pow. Równe podczas opuszczania wsi przez Polaków kolumna wozów została zaatakowana przez ukraińskich „partyzantów”, którzy prawie wszystkich wymordowali. Liczby ofiar nie ustalono, była to wieś polska.

We wsi Wełnianka pow. Łuck Ukrainiec zamordował swoją żonę Polkę oraz 2 ich dzieci.

W kol. Werchy pow. Kowel „powstańcy ukraińscy” (byli policjanci) zamordowali małżeństwo polskie: 60-letnią żonę zarąbali siekierami na progu domu, 65-letniego męża związali drutem kolczastym za gardło. W kol. Wielick pow. Kowel zamordowali 1 Polkę. W mieście Wiśniowiec Nowy pow. Krzemieniec 8 Polaków: 3-osobową rodzinę kowala z noworodkiem, którego rozbili o ścianę domu; 4 chłopców 13-14-letnich oraz starszego mężczyznę. We wsi Wiśniowiec Stary pow. Krzemieniec 22 Polaków: 3 mężczyzn, 7 kobiet, 10 dzieci, w tym staruszkę w polu sierpem. We Włodzimierzu Wołyńskim co najmniej 9 Polaków, w tym harcerki lat 20 i 21 oraz profesora historii z gimnazjum Stanisława Olesia. We wsi Worsuń pow. Dubno wrzucili do studni żywą Józefę Zielińską i przyrzucili kamieniami. We wsi Wólka Klesowska pow. Sarny zamordowali Polkę i jej małą córeczkę.

We wsi Zabłocie pow. Włodzimierz Wołyński 1 Polkę. We wsi Zaleszany pow. Sarny Ukraińcy z polecenia miejscowego duchownego prawosławnego zamordowali 2 rodziny polskie: 6-osobową Aleksandra Fiendlisza i 5-osobową Józefa Kopija. W futorze Zarudzie pow. Krzemieniec „partyzanci ukraińscy” rozerwali końmi Felka Pawłowskiego. We wsi Złoczówka pow. Dubno zamordowali matkę z córką. We wsi Znosicze pow. Sarny 83-letnią Marię Jaworską, i jej siostrę. We wsi Zwierów pow. Łuck miejscowi chłopi ukraińscy zamordowali mieszkającą tutaj jedyną rodzinę polską, z której niemowlę ssące pierś martwej matki znaleźli Polacy (Siemaszko..., s. 594). We wsi Wola Gnojnicka pow. Jaworów policjanci ukraińscy zabrali ponad 60 Polaków, mężczyzn, rzekomo do prac dla wojska niemieckiego – i wszyscy zaginęli bez śladu.


”Litopys 1947” podaje, że w latach 1942 – 1943 zginęło 400 Ukraińców. Natomiast wg L. Szankowśkiego zginęło w tym czasie 594 Ukraińców. „Zgodnie z danymi UCK w całym dystrykcie galicyjskim, do końca 1943 r. – a więc w okresie, kiedy walka UNS z Polakami była już zaawansowana – z ręki polskiej zginęło 104 Ukraińców” (Lew Szankowśkij, 1953, 698; za: Sowa..., s. 229 – 230 ).

Stanisław Żurek